Na Wschodzie pełno jest piłkarskich talentów, jak w każdym innym kraju na świecie. Ostatnio w Rosji nastąpił ich wysyp. Wielu młodych chłopców chce dorównać poziomowi i sławie chociażby Romanowi Pawliuczence, Pawłowi Pogriebniakowi czy Andriejowi Arszawinowi. Nie wszystkich jednak w Rosji się docenia, lecz nie zabrania im to w pokazaniu się z dobrej strony na Zachodzie.
Futbol najczęściej kojarzony jest z dużymi miastami. Właśnie one najłatwiej wydają na świat dobrych piłkarzy, gdyż tam warunki do rozwoju są o wiele lepsze niż w mniejszych miejscowościach. Do takich miast należy między innymi liczący prawie 900 tysięcy mieszkańców Saratów. Tam 9 lutego 1990 roku na świat przyszedł Fiodor Michajłowicz Smołow. Młody chłopak od samego początku zdradzał bardzo duże zainteresowanie piłką nożną. Rodzice nie robili mu w tym problemów, dzięki czemu Fiodorka miał szansę na uczenie się najpopularniejszego sportu świata w jednej z miejscowych szkółek. Radził sobie całkiem nieźle, można było rzec, że może być z niego całkiem niezły napastnik. Jego rozwój przebiegał prawidłowo, dzięki czemu w wieku 15 dostał szansę zaprezentowania się w młodzieżowej drużynie Mastier-Starun Jegoriewsk. Wytrzymał w niej zaledwie rok. Zauważony został przez przedstawicieli występującego w Premier Lidze Saturna Ramienskoje. Możliwość zasilenie tego klubu wydawała się najlepszą rzeczą, jaka mogła się młodemu Smołowowi przytrafić. Ramienskoje jest położone nieopodal Moskwy, gdzie bardzo blisko jest do naprawdę wielkiego futbolu.

Również jako gracz Saturna Fiodorka pokazywał się z bardzo dobrej strony. Wraz z drużyną młodzieżową brał udział w różnych turniejach dla utalentowanych graczy. W zmaganiach finałowych jednego z nich w swojej kategorii wiekowej błysnął wysoką formą. W całym tym turnieju na listę strzelców wpisał się sześć razy, co uczyniło z niego najskuteczniejszego piłkarza imprezy. Smołowowi sprzyjało wtedy spore szczęście, gdyż na miejscu zmagań gościł człowiek, który zdecydował się podać mu pomocną dłoń. Człowiekiem tym okazał się Andriej Kobieliew, piastujący ówcześnie funkcję głównego trenera Dynama Moskwa. Przed Fiodorem stanęła wtedy możliwość przejścia do jednego z najbardziej zasłużonych klubów w historii swojej ojczyzny. Zdawał sobie on sprawę, że pociąg z napisem „Dynamo Moskwa” drugi raz może po niego nie przyjechać i podjął decyzję o przeniesieniu się do „Biało-niebieskich”.
Początki w nowym klubie były obiecujące. Smołow dzielnie pracował i walczył o swoje, dzięki temu już w szóstej kolejce sezonu 2007 usiadł na ławce rezerwowych. Opiekun jednak nie zdecydował się na wpuszczenie go na boiska, a jego drużyna ostatecznie w kiepskim stylu uległa beniaminkowi z Chimek 1:2. Tydzień później doczekał się swojego debiutu w najwyższej klasie rozgrywkowej w Rosji. Miało to miejsce we Władywostoku podczas starcia z Łucz-Energiją. Fiodor na placu boju pojawił się w doliczonym czasie gry, zmieniając Portugalczyka Cicero. Zdecydowanie większe pole do popisu dostał w następnej serii spotkań. Ofensywnie usposobiony piłkarz jeszcze w pierwszej połowie zmienił kontuzjowanego Aleksandra Toczylina. Nie wyróżnił się niczym szczególnym, a swój występ okupił żółtą kartką. Również i w dziewiątej kolejce dostał szansę, zaliczając drugą połowę potyczki z Tomem Tomsk. Potem było już coraz gorzej. Mające mistrzowskie ambicje Dynamo grało kiepsko, a jego sytuacja w tabeli powoli stawała się tragiczna. Zmusiło to trenera do grania zawodnikami dającymi jako takie prawdopodobieństwo nieprzegrania spotkania. Fiodorka w kilku następnych meczach pojawił się wśród rezerwowych, lecz do końca sezonu musiał zadowolić się oglądaniem z trybun, jak jego koledzy z zespołu z trudem utrzymują się w elicie.












