Start niemieckich rozgrywek coraz bliżej. Każdy nie może się doczekać pierwszego gwizdka i emocji mu towarzyszących. Wielu nowych piłkarzy, przetasowania w kadrze, co też rzuca się w oczy w sztabach szkoleniowych. W Niemczech zaczyna panować nowa moda na młodego szkoleniowca. Pomysł ciekawy, ale czy skuteczny, okaże się po sezonie. Jak dotąd część tych trenerów pokazała się z najlepszej możliwej strony już w zeszłym sezonie. Oto czwórka szkoleniowców, która w niedługim czasie może wskoczyć do absolutnego topu.
Główny bohater
Julian Nagelsmann, bo o nim głównie mowa, nie zrobił oszałamiającej kariery jako piłkarz. Grał w drużynach juniorskich, a chwilę po przebiciu się do pierwszego zespołu TSV 1860 na drodze stanęła mu poważna kontuzja, po której musiał przedwcześnie zakończyć karierę. Kolejne miesiące po kontuzji i zakończeniu kariery były dla niego niesamowicie trudne. Chciał rozbratu z piłką, ale wówczas pomógł mu ówczesny trener juniorów FC Augsburg, Thomas Tuchel. Zaproponował mu pracę za niewielkie pieniądze. „Baby-Mourinho”, jak często jest teraz określany, pomagał Tuchelowi w obserwacji przeciwników i raportowaniu ich gry. Niedługo po tym Nagelsmann został asystentem U-17 w TSV, skąd przeniósł się do Hoffenheim, by samodzielnie objąć drużynę młodzieżową, którą doprowadził do mistrzostwa Niemiec U-19. W lutym zeszłego roku przejął pierwszy zespół „Hoffe”, gdy drużyna była na miejscu spadkowym i zmierzała do 2. Bundesligi. On jednak z dużym spokojem utrzymał się w najwyższej klasie rozgrywkowej, a w kolejnym sezonie po raz pierwszy w historii wprowadził zespół do europejskich pucharów. Biorąc pod uwagę fakt, że „Wieśniaki” nie dysponują dużym budżetem, trener potrafił za niewielkie pieniądze stworzyć drużynę zdolną rywalizować z najmocniejszymi. Stworzył potwora, który stał się czołową siłą niemieckiej piłki i wygląda na to, że to nie jest ostatnie słowo.
Język młodych
Gwiazda młodego trenera świeci coraz mocniej, ale w nowym sezonie nie będzie to jedyny „nastoletni” szkoleniowiec z sukcesami. Kolejną wartą uwagi osobą jest Hannes Wolf. Jego kariera piłkarska kręciła się w zasadzie tylko wokół niższych rozgrywek krajowych, lecz jako trener szybko zaczął zbierać duże uznanie. Wolf rozpoczął jako grający szkoleniowiec zespołów SG Eintracht Ergste oraz ASC 09 Dortmund. Następnie przeniósł się do Borussii Dortmund, gdzie był asystentem trenera rezerwowej drużyny. Szybko przeszedł kolejne szczeble jako szkoleniowiec zespołów U-17 (2 mistrzostwa) i U-19 (1 mistrzostwo) oraz rezerw. Pokazał się wtedy jako świetny taktyk i człowiek potrafiący dotrzeć do swoich młodych zawodników. W 2016 roku objął stanowisko szkoleniowca VfB Stuttgart grającego w 2. Bundeslidze, gdzie skompletował zespół na miarę mistrzostwa i szybko przywrócił Stuttgartowi najwyższe krajowe rozgrywki. Teraz nie ma co upatrywać jego drużyny jako ekipy, która zwojuje ligę, ale wydaje się, że Hannes jest odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu i spokojne utrzymanie zespołu w lidze to jego absolutne minimum.









