W pierwszych sobotnich meczach 13. kolejki Serie A trzy punkty do swojego dorobku dopisały Novara, która pokonała Parmę przed własną publicznością 2:1, oraz Catania, która zwyciężyła w spotkaniu wyjazdowym z Lecce 1:0.
Novara – Parma 2:1 (0:1)
Goście przyjeżdżali na Stadio Silvio Piola podbudowani zwycięstwem nad Udinese 2:0. Natomiast piłkarze Novary byli zmobilizowani do tego, aby zmazać plamę po ubiegłotygodniowej porażce nad Genoą, kiedy to jedyną bramkę zdobył Portugalczyk Miguela Veloso. Emocje zatem w tym spotkaniu były gwarantowane. Jak dodać do tego jeszcze szczegół, że Sebastian Giovinco, czyli największa gwiazda w Italii Franco Colomby, ma już w obecnych rozgrywkach na swoim koncie siedem goli, to zacieranie rąk na dobre widowisko było jak najbardziej na miejscu.

Od samego początku inicjatywa w konstruowaniu akcji ofensywnych należała do drużyny Parmy. Przyjezdni mogli wyjść na prowadzenie już po zaledwie czterech minutach gry, gdy po dośrodkowaniu Biabianego strzał głową oddał Graziano Pelle. Jednakże uderzenie 26-letniego napastnika okazało się niecelne i trud gości spełzł na niczym. Włoch kolejną szansę na zdobycie gola miał pod koniec pierwszego kwadransa gry. Tym razem zapędy zawodnika Parmy powstrzymał golkiper Novary, który popisał się kapitalną interwencją po jego strzale i nie dopuścił tym samym do utraty gola.
Wszystko trwało jednak do czasu. A dokładniej do 29. minuty spotkania. Wtedy to ładnym podaniem w pole karne popisał się ponownie Graziano Pelle. W „szesnastce” najstarszego zawodnika Serie A, Alberto Fontany, doszło do małego zamieszania, po którym do własnej siatki trafił Matteo Centurioni, wyprowadzając popularnych „Gialloblu” na jednobramkowe prowadzenie i doprowadzając miejscowych tifosi do niemałej konsternacji.
Emocjonujące były także ostatnie fragmenty pierwszej części gry, kiedy w przeciągu zaledwie pięciu minut mogły paść co najmniej trzy gole. Najbliższy szczęścia był wprowadzony Raffaele Rubino z Novary, który wyróżnił się w fantastycznym strzałem ze szczupaka, na posterunku jednak stał Antonio Mirante, który swoją bardzo dobrą postawą zapobiegł utracie bramki, dzięki czemu na przerwę to zawodnicy Parmy schodzili w lepszych nastrojach.
Druga odsłona rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, gdyż trzy minuty po tym jak rozjemca spotkania zagwizdał po raz pierwszy, przed szansą podwyższenia prowadzenia stanął Francesco Valiani. Strzał pomocnika gości minął jednak światło bramki. Chwilę później szczęścia strzałem z dalszej odległości szukał jeszcze Daniele Galloppa, lecz i on przestrzelił.












