Reprezentacja Polski zremisowała z Ukrainą, w spotkaniu towarzyskim rozegranym w Łodzi, 1:1. Bramkę dającą remis nasi rywale zdobyli w doliczonym czasie gry. Mimo tego, możemy być umiarkowanie zadowoleni z występu podopiecznych Franciszka Smudy. Co poprawiliśmy od ostatniego meczu z Kamerunem, a co jeszcze szwankuje? Zapraszam do lektury.
W bramce reprezentacji Polski stanął Artur Boruc, który powrócił po kilku miesiącach nieobecności. Bramkarz ten wnosił wiele spokoju w poczynania linii defensywnej. Był pewnym punktem drużyny. Wspomnianą linię obrony tworzyli debiutujący w kadrze: Boenisch, Wojtkowiak, Żewłakow oraz Piszczek. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Wojtkowiak. Obrońca Lecha od niedawna próbowany jest na pozycji stopera i wydaje się, że właśnie to jest jego optymalna pozycja. Niezłe spotkanie rozegrali obaj boczni obrońcy, którzy raz po raz włączali się do akcji ofensywnych. Tego elementu brakowało w spotkaniu z Kamerunem. Tym razem jednak zarówno Piszczek jak i Boenisch stwarzali przewagę pod bramką rywali, dzięki czemu mieliśmy więcej opcji do wyboru podczas ataku na bramkę Ukrainy. Przed linią obrony operowali Murawski i Bandrowski, którzy znają się z gry w „Kolejorzu”. Do momentu opuszczenia boiska bardzo dobry mecz rozgrywał Bandrowski, którego zadaniem było przerywanie akcji rywala w jej początkowej fazie oraz rozpoczynanie akcji naszej drużyny. O ile pierwszy element Bandrowski zawsze miał opanowany bardzo dobrze, o tyle z tym drugim bywało już różnie. W sobotnim meczu zaliczył jednak niewiele strat. Murawski raz po raz zagrywał świetne piłki, po których stwarzaliśmy sobie groźne sytuacje pod bramką Piatowa. Na prawym skrzydle ustawiony był Błaszczykowski, który miał za zadanie robić jak najwięcej zamieszania po tej strony placu gry. W poprzednich spotkaniach Kuba ustawiany był jako jeden z trójki napastników, ale tym razem trener Smuda chciał sprawdzić, jak zawodnik czuje się w nieco bardziej defensywnej roli. Przed tą trójką operowali Peszko i Iwański. Pierwszy był mało widoczny. Drugi natomiast szukał gry, często wychodził do piłki, próbując rozgrywać. Pomocnik Legii często zagrywał prostopadłe piłki do Jelenia, ale niewiele z nich było celnych. Najbardziej wysuniętym zawodnikiem był właśnie Jeleń, który miał czyhać na piłki zza pleców obrońców. Miało to stworzyć okazję do wykorzystania największego atutu napastnika Auxerre, a więc szybkości.
Najjaśniejszą postacią w kadrze Ukrainy był Piatow, który w wielu sytuacjach ratował zespół przed utratą gola. Linia defensywna sąsiadów zza wschodniej granicy niejednokrotnie popełniała błędy w ustawieniu oraz w kryciu, dzięki czemu stwarzaliśmy sobie groźne okazje. Przed obroną stał Tymoszczuk, którego zadaniem był zabezpieczanie środka boiska. Wydaje się jednak, że lepiej wychodziło mu rozgrywanie, za które wziął się w drugiej części gry. Aktywny był Alijew jednak koledzy rzadko go wspomagali. Raz po raz do akcji ofensywnych podłączali się obrońcy, ale robili to zbyt bojaźliwie, co nie stwarzało to większego zagrożenia pod bramką Boruca. Do piłki często wychodził Szewczenko, który szukał sobie pozycji zarówno z prawej jak i z lewej strony boiska. Na prostopadłe podania czekał Dević (ustawienie obu zespołów na rysunku 1).










