To może być ostatni wieczór dla podopiecznych Stephena Keshiego w turnieju o Puchar Konfederacji. Nigeryjskie „Superorły” stawią bowiem czoła mistrzowi świata i Europy – Hiszpanii. Co najgorsze, nawet zwycięstwo nad drużyną „La Roja” może nie wystarczyć dla aktualnego tryumfatora Pucharu Narodów Afryki. Starcie odbędzie się na Estadio Castelao o godzinie 21:00.
Pod względem matematycznym teoretycznie wszystkie cztery reprezentacje liczą się w walce o awans do półfinału. Piłkarzom Vicente del Bosque wystarczy nie przegrać tego pojedynku. Bardziej skomplikowane zadanie leży po stronie „Super Eagles”, gdyż losy promocji do następnej fazy nie leżą w ich rękach.
Sprawa wygląda następująco – Nigeria przede wszystkim musi wygrać z Hiszpanią. Jednak jeśli nawet to uczyni, to zespół nie będzie mógł się cieszyć, zanim nie spojrzy na końcowy rezultat w spotkaniu Urugwaj – Tahiti. Jeżeli zawodnicy Oscara Tabareza rozbiją Wyspiarzy z Polinezji Francuskiej, na co się zapowiada, różnicą większą niż pięć bramek w porównaniu z meczem z Nigeryjczykami, wówczas „La Celeste” zakończą fazę grupową nad Nigerią.
Jednakże liczby liczbami, statystyki statystykami, bo wszystko będzie się rozgrywało na boisku o równoległej porze. Pozytywnym znakiem dla afrykańskiej drużyny może być fakt, że to ona tryumfowała w ostatnim bezpośrednim spotkaniu pomiędzy nią a Hiszpanią. Takie widowisko odbyło się dokładnie 15 lat temu w czerwcu. Wtedy w ramach mistrzostw świata w USA Nigeria zwyciężyła rywala 3:2.
Dlatego też Keshi w żaden sposób nie przestał wierzyć w to, że jego zespołowi może się udać być w finałowej czwórce.
– Oczywiście, że nadal mamy szansę i będziemy chcieli ją wykorzystać. Będziemy walczyć do 90. minuty, bo nigdy nie można przewidzieć tego, co się wydarzy – mówi selekcjoner Nigerii.
Drużyna narodowa z Półwyspu Iberyjskiego jest tą, której najbliżej do postawienia kropki nad i w kwestii awansu. W zasadzie tylko porażka czterema golami lub więcej mogłaby spowodować, że sensacyjnie nie ujrzymy tej ekipy w półfinale. Trudno dopuścić to do swojej myśli. Juan Mata celuje jednak w zwycięstwo i zakończenie fazy grupowej na czele.
– Naszym celem jest wygranie tej grupy, a dalej się zobaczy. Przybyliśmy do Brazylii po to, aby wygrać puchar. Jesteśmy na dobrej drodze do osiągnięcia sukcesu – zapowiada pomocnik.
Nigeria może przystąpić do pojedynku bez najlepszego jej strzelca w tym turnieju, Nnamdiego Oduamadiego. Napastnik został zmieniony w przerwie ostatniego meczu z Urugwajem z powodu kontuzji. W Hiszpanii, w porównaniu z ostatnim meczem z Tahiti, w linii ofensywnej w zamian za Fernando Torresa bądź Davida Villę możemy obejrzeć od pierwszych minut napastnika Valencii, Roberto Soldado.










