Na stadionie w Wołgogradzie zmierzyły się Nigeria z Islandią. Obie drużyny miały za cel wygrać swój pierwszy mecz na mistrzostwach. Obie nie brały porażki pod uwagę. Oczy kibiców Argentyny były skierowane na „Super Orłów”, bo przedstawiciele Czarnego Lądu mogli wlać więcej nadziei w serca fanów „Albicelestes”. Inny plan miał debiutant, który chciał zapewnić sobie udział w fazie pucharowej. Ostatecznie górą byli przedstawiciele strefy afrykańskiej.Obie ekipy podchodziły do tego spotkania w innych nastrojach. Nigeryjczycy kompletnie zawiedli, przegrywając w meczu z Chorwacją. Dodatkowo styl ich ataków był bardzo słaby. Islandczycy natomiast po Euro 2016 piszą dalej swoją wspaniałą historię futbolu. W pierwszym spotkaniu zremisowali z Argentyną. W porównaniu do wcześniejszych meczów pojawiły się zmiany w składach i ustawieniach obu drużyn.
Taktyczne szachy
Przed meczem można było sobie wykonać listę tego, co mogliśmy zobaczyć w Wołgogradzie:
- dużo walki i fauli,
- dużo stałych fragmentów gry,
- ataki skrzydłami,
- nastawienie na neutralizację środka pola,
- czekanie na kontry,
- głośny doping islandzkich kibiców.
Wszystkie te podpunkty były obecne. Tylko że nie poprawiały obrazu gry. Remis na pewno zadowalał Islandczyków, którzy nastawili się przede wszystkim na bronienie. Piłkę oddali Nigeryjczykom, którzy mieli większy procent jej posiadania. Wymienili też znacznie więcej podań od przeciwnika. Wszystko fajnie, ale zapomnieli o jednej ważnej rzeczy. O strzelaniu. „Super Orły” w pierwszej połowie nie oddały nawet jednego strzału. Islandia miała kilka prób, ale one zupełnie nie zagrażały bramce Francisa Uzoho. Niestety w pierwszej części gry zdecydowanie więcej działo się na trybunach niż na murawie.










