W zaległym spotkaniu 19. kolejki Premier League Blackpool FC pokonało Liverpool FC 2:1. Podopieczni Iana Hollowaya zdobyli tym samym komplet zwycięstw nad „The Reds” w tym sezonie. Dla gości było to drugie spotkanie pod wodzą nowego menadżera i po raz drugi był to mecz przegrany.

Mecz na Bloomfield Road od mocnego uderzenia rozpoczęli goście, już w 3. minucie piłkę z siatki wyjmować musiał bowiem Richard Kingson. Podanie na wyjście do Torresa posłał Martin Kelly. Hiszpański napastnik dobrze ustawił się do podania i pognał z piłką w pole karne Blackpool. Kiedy był już wystarczająco blisko, kropnął futbolówkę z całej siły ponad rękami bramkarza i chwilę później cieszył się ze zdobycia pierwszej bramki. Radość piłkarzy Liverpoolu nie trwała jednak długo. Po kilku chwilach spokojnego rozgrywania piłki za sprawą Garetha Taylora-Fletchera doszło do wyrównania. W 12. minucie niedokładnie do Meirelesa podawał zdobywca pierwszej bramki – Torres. Piłka została przejęta przez gospodarzy i trafiła pod nogi Taylora-Fletchera. Ten wbiegł z nią pomiędzy dwójkę stoperów i spokojnym, mierzonym strzałem pokonał Reinę. Na Bloomfield Road po zaledwie dwunastu minutach kibice byli świadkami dwóch trafień.
W 15. minucie na prowadzenie mogli wyjść piłkarze Iana Hollowaya. Po dośrodkowaniu z prawego skrzydła obrońcom gości nie udało się wybić piłki. Mało brakowało, aby najlepszy strzelec „Mandarynek” – DJ Campbell – po chwili umieścił piłkę w siatce. Główka napastnika była jednak niecelna. Gra w kolejnych minutach wyrównała się. W 21. minucie obiecującą akcję na lewym skrzydle przeprowadzili gospodarze, ale ostatnie dośrodkowanie Varneya wyłapał Pepe Reina. Hiszpan po raz kolejny interweniować musiał dopiero w 29. minucie. Wtedy strzał na jego bramkę oddał kapitan Blackpool – Charlie Adam. W następnej minucie Reina sam sprokurował niebezpieczną sytuację pod swoją bramką. Golkiper Liverpoolu niecelnie wybił piłkę i gdyby Taylor-Fletcher lepiej przymierzył, mógłby z łatwością przelobować Reinę. Końcówka pierwszej połowy odzwierciedlała grę obu zespołów w ciągu całej pierwszej części meczu. Żadna ekipa nie przeważała, obie podzieliły się posiadaniem piłki po równo. Chwilę przed ostatnim gwizdkiem po rzucie rożnym sprytnym strzałem popisał się Lucas, ale zagranie pomocnika gości nie przyniosło zmiany rezultatu.












