AC Milan zdołał jedynie zremisować z Catanią Calcio 1:1. Bramkę dla gości zdobył Ciro Capuano, gospodarze zawdzięczają zaś swojego gola Filippo Inzaghiemu.
Piłkarze Milanu mieli przed tym meczem jasny cel – zdobyć trzy punkty i uszczęśliwić swoich kibiców. Pierwsza połowa pokazała, że Catania nie ułatwi tego zadania podopiecznym Massimiliano Allegriego.
Na samym początku meczu goście pokusili się o zagrożenie bramki strzeżonej przez Abbiatiego. Piłkarze Catanii przeprowadzili składną akcję, którą strzałem z 16 metrów wykończył Adrian Ricchiuti. Pewną interwencją popisał się golkiper Milanu. Następne minuty nie opiewały w sytuacje bramkowe. Podopieczni Allegriego częściej byli przy piłce, co jednak nie przekładało się na groźne strzały. Wyjątek stanowi sytuacja z 14. minuty, kiedy to Ibrahimović wymienił podania z Boatengiem i płasko dograł w pole karne. Piłkę na piątym metrze przyjął Inzaghi, lecz doświadczonemu napastnikowi zabrakło zimnej krwi i uderzył on wysoko ponad bramką.

Z biegiem czasu coraz śmielej poczynali sobie Sycylijczycy. Przykładem może być akcja Alessandro Potenzy, który rozegrał piłkę z partnerem, zgubił Antoniniego i z prawej strony wbiegł w pole karne. Włoski defensor zdołał oddać strzał, który został sparowany na rzut rożny. W 27. minucie kibice na San Siro zamarli. Po zamieszaniu w polu karnym „Rossonerich” piłka została wybita na 25. metr. Tam znalazł się Ciro Capuano i nie zastanawiając się długo, uderzył futbolówkę z powietrza. Piekielnie mocny strzał kompletnie zaskoczył Abbiatiego, który nie zdążył odpowiednio zareagować, co dało prowadzenie Catanii.
Po zdobytej bramce goście nie spuścili z tonu. Tworzyli sobie kolejne okazje, lecz skutecznością nie popisywali się Ricchiuti oraz Silvestre. Ten drugi dostał piękne podanie z rzutu wolnego od Mascary i uderzył piłkę głową minimalnie obok bramki. W 38. minucie Milan odpowiedział niecelnym wolejem Seedorfa z około szesnastu metrów. Gdy wydawało się, że Sycylijczycy dowiozą korzystny rezultat do przerwy, do akcji wkroczyli Bonera, Ronaldinho oraz Inzaghi. W 45. minucie boczny obrońca Milanu dograł piłkę z prawego skrzydła. Futbolówka minęła wszystkich zawodników i trafiła pod nogi „Ronniego”, który podał do Filippo Inzhagiego. Włoski snajper nie zmarnował drugiej szansy i pewnie umieścił piłkę w bramce rywali.












