19. kolejka spotkań włoskiej Serie A dobiegła końca. W ostatnim meczu Inter Mediolan podejmował na stadionie Giuseppe Meazzy Chievo Werona. Remis wyżej sklasyfikowanego Interu z Chievo można odebrać w kategorii niespodzianki.
Przypomnijmy tylko, że przed tym spotkaniem drużyna z Mediolanu doznała porażki w wyjazdowym spotkaniu z rzymskim Lazio. Na swoim terenie podopieczni Waltera Mazzarriego odnieśli swoje ostatnie ligowe zwycięstwo 22 grudnia 2013 roku w derbowym meczu z AC Milanem, a piłkarze gości – 8 grudnia 2013 roku na wyjeździe w Sassuolo. W zestawieniu formy za ostatnie pięć ligowych potyczek wyżej plasuje się drużyna z miasta Romea i Julii. Pomimo tego zdecydowanym i wyraźnym faworytem poniedziałkowej potyczki pozostawali „Nerazzurri”. I tak wskazywał też wynik ostatniego bezpośredniego spotkania Interu z Chievo, kiedy to na Giuseppe Meazza gospodarze pokonali drużynę przyjezdnych 3:1.

Pomimo tej garści statystyk przytłaczających fanów drużyny z Werony to początek meczu przyniósł niespodziankę. Po akcji lewą stroną boiska w pole karne wpadł napastnik z Werony i mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Samira Handanovica. Alberto Paloschi w 8. minucie uciszył głośnych tego wieczoru fanów Interu. Długo nie trzeba było czekać na odpowiedź „Nerazzurrich”. Już w 12. minucie po koronkowej akcji z prawej strony płasko podana piłka trafiła w polu karnym pod nogi Yuto Nagatomo. Japończyk tylko zmienił bieg piłki, umieszczając ją w bramce Puggioniego. Chwilę po wznowieniu gry przez Chievo mogło dojść do podwyższenia wyniku, jednak na pozycji spalonej znajdował się strzelec pierwszej bramki dla gospodarzy. Spotkanie po pierwszym kwadransie nabrało szybkiego tempa, chociaż częściej przy piłce byli gracze w czarno-niebieskich trykotach. Przewaga gospodarzy San Siro było bardzo widoczna. Podopieczni Waltera Mazzarriego wymieniali pomiędzy sobą piłkę, zmieniając tempo rozgrywanej akcji. Pomimo tak widocznej przewagi goście szukali swojej okazji na zdobycie drugiego gola w kontratakach. Im bliżej końca pierwszej połowy spotkania, tym bardziej gra na San Siro stawała się ostrzejsza.
W drugiej połowie Inter Mediolan ciągle powiększał swoją optyczną przewagę nad Chievo. Szybko rozgrywane akcje z łatwością przechodziły przez formacje podopiecznych Eugenio Coriniego, brakowało jednak ostatniego celnego podania lub dokładnego strzały na bramkę Puggioniego. Świetnie sprawująca się tego dnia obrona z Werony wciąż przerywała akcje „Nerazzurrich”. Zawodnicy „Mussi Volanti” dalej swoich okazji szukali w kontratakach. Świetną okazję goście mieli w 70. minucie, jednak po strzale Ivana Radonovićia piłka minęła słupek bramki Interu. Wraz z upływającym czasem zawodnicy Interu czuli wymykające im się z rąk trzy punkty. Coraz częściej naciskali na bramkę „Mussi Volanti”, jednak nie przynosiło to zamierzonych rezultatów. Wrzutki z lewej i prawej strony były sprawnie wybijane przez defensorów Chievo, oddalających zagrożenie od swojej bramki, broniąc korzystnego dla nich remisu. Próby koronkowego rozgrywania rzutów wolnych także nie dawały drogi do bramki Puggioniego. W krótkich momentach posiadania piłki goście starali się utrzymać jak najdłużej przy piłce, oddalając się z nią od swojego pola karnego. Wysoki i agresywny pressing zawodników Interu nie pozwalał im jednak zbyt długo utrzymać się przy piłce. Końcówka spotkania zamieniła się w nerwową i agresywną grę. Pomimo doliczonych aż czterech minut wynik i obraz spotkania nie uległ zmianie. W ostatniej akcji meczu Yuto Nagatomo miał szansę na zdobycie drugiej bramki i uratowania trzech punktów jednak fatalnie główkował. Inter Mediolan zremisował po wyjątkowo szybkim i pasjonującym meczu z Chievo Werona. Drużyna z Mediolanu awansowała na 5. miejsce w tabeli, natomiast goście oddalili się już o jedno oczko od strefy spadkowej.










