Niedzielne spotkania Serie A przyniosły wiele niespodziewanych rezultatów. Kibicom rzuca się w oczy przede wszystkim porażka Romy z Cagliari. Jednak równie zaskakujący wynik padł w Weronie, gdzie Chievo zremisowało z beniaminkiem z Novary.
Roma – Cagliari
Luis Enrique meczem przeciwko Cagliari miał udowodnić, że gra jego Roma zmierza w dobrym kierunku. W pierwszej połowie „Giallorossi” stwarzali dobre sytuacje, ale nikt nie potrafił skutecznie zakończyć akcji. W ataku miejsca nie potrafił sobie znaleźć duet Osvaldo – Bojan. W drugiej połowie wciąż optycznie przeważali stołeczni. Jednakże futbol bywa niesprawiedliwy i w 68. minucie padła bramka dla gości autorstwa Contiego. Kilkadziesiąt sekund później emocje poniosły Jose Angela. Hiszpan za swoje karygodne zachowanie musiał opuścić boisko. Cagliari wykorzystało grę w przewadzę w 90. minucie. Wówczas rezultat na 2:0 podwyższył El Kabir. Romę stać było jedynie na honorową bramkę De Rossiego. Porażka w pierwszym spotkaniu przyniesie Luisowi Enrique jeszcze więcej przeciwników.
Genoa – Atalanta

„Gryfy” w tym sezonie mają być drużyną, która włączy się do walki o europejskie puchary. Meczem z beniaminkiem miały udowodnić swoje aspiracje. Już w 6. minucie Miguel Veloso dał prowadzenie precyzyjnym uderzeniem. Ta bramka na chwilę rozprężyła Genoę, bo szybko po stracie gola Atalanta wyrównała. Bardzo ładnym strzałem popisał się Maxi Moralez. Niski Argentyńczyk jeszcze przed przerwą zdobył bramkę na 2:1. Genoą drugą część meczu musiała gonić króliczka, jakim byłyby trzy punkty. Udało się złapać go tylko za nóżkę, bo ostatecznie gospodarze wywalczyli jedno oczko. Gola na wagę tego punktu zdobył w 55. minucie Mesto. Nastroje kibiców Genoi obniżyły się jeszcze tuż przed końcem meczu, kiedy czerwoną kartkę zobaczył Birsa.
Lecce – Udinese
Postawa gości przed tym sezonem była zagadką. Osłabione w okienku transferowym Udinese pierwszym meczem musiało udowodnić, że nadal utrzymuje wysoką dyspozycję. Podopieczni trenera Guidolina rozpoczęli mecz w imponujący sposób. Już w drugiej minucie gości na prowadzenie wyprowadził Dusan Basta. Niedługo potem przy Via del Mare było już 0:2. Bramkę zdobył niezawodny Antonio Di Natale, który wykorzystał świetne podanie filigranowego Torje. Lecce w zeszłym sezonie kilkukrotnie dowodziło, iż potrafi wyjść z opresji. Dobrze o tym wiedział trener Udinese, który nakazał swoim graczom grać bardziej defensywnie i wypracowywać przewagę w środku pola. Zawodnicy doskonale wykonali założenia szkoleniowca i wrócili do domu z kompletem punktów.
Catania – Siena










