W meczu zamykającym 20. kolejkę Serie A doszło do nie lada niespodzianki. Faworyzowany Milan po ciężkim boju zaledwie zremisował z beniaminkiem z Lecce. Gościom na osłodę pozostała przepiękna bramka zdobyta przez Zlatana Ibrahimovicia.
Trener Lecce Luigi De Canio zdawał sobie sprawę, że nie ma sensu iść na otwartą wojnę z Milanem. Jego kampania nie posiada takiej broni rażenia jak ta dowodzona przez Massimiliano Allegriego. W związku z tym beniaminek ograniczył swoją grę do defensywy. Ta taktyka świetnie zdała egzamin w pierwszej połowie. Kiedy goście coraz odważniej wędrowali w pole karne gospodarzy, to Lecce broniło się nawet szóstką graczy. Przez to „Rossoneri” mieli trudności nawet z oddaniem celnego strzału, bo piłka trafiała w nogi któregoś z defensorów.

W 13. minucie na rajd prawą stroną boiska zdecydował się Abate. Jednakże jego dośrodkowanie pewnie wychwycił Rosati. Po chwili milaniści oddali pierwszy strzał. Piłka po uderzeniu Flaminiego minęła bramkę bramkarza gospodarzy o dobre dwa metry. Po 120 sekundach Gattuso skopiował wyczyn swojego kolegi z linii pomocy. Lecce tak naprawdę pierwszą składną akcję przeprowadziło w 35. minucie. Z prawej strony wrzucał Di Michele, ale w bramce przytomnie zachował się Amelia, który przechwycił to dośrodkowanie. Milan tuż przed przerwą mógł objąć prowadzenie. Lewą stroną nieźle dryblował Seedorf i zagrał piłkę na głowę Pato. Strzał Brazylijczyka był jednak bardzo niecelny. W pierwszej połowie emocji na stadionie w Lecce było jak na lekarstwo.
Beniaminek drugą część meczu rozpoczął zupełnie inaczej niż pierwszą. Podopieczni Luigi De Canio niespodziewanie rzucili się do ataku. Na połowie rywala znajdowali się przez cztery minuty, aż w końcu Milan wyszedł z zabójczą kontrą. Piłka została adresowana do Ibrahimovicia. Szwed przebiegł z piłką kilka metrów i mimo asysty dwóch obrońców zdecydował się na strzał z około 25 metrów. Piłka nabrała takiej rotacji, że wpadła tuż pod poprzeczkę bramki, nie dając najmniejszych szans Rosatiemu. „Ibra” potwierdził, że jest specjalistą od zdobywania fenomenalnych bramek.
Po kilku minutach Lecce mogło doprowadzić do wyrównania. W 55. minucie piłkę na 17. metrze ustawił Fabiano. Strzał Brazylijczyka z rzutu wolnego zatrzymał się w murze stworzonym przez graczy Milanu. Goście nie rezygnowali z podwyższenia rezultatu. Na strzał z dystansu zdecydował się Ambrosini, ale piłka powędrowała daleko od bramki Rosatiego.
Nie mając nic do stracenia, w ostatnich minutach Lecce rzuciło się do ataku. Z około 20 metrów uderzał Di Michele, ale świetnie obronił Amelia. W 82. minucie stadion oszalał z radości. Piłka bita z rzutu rożnego trafiła wprost pod nogi niepilnowanego Rubena Olivery. Napastnik mocnym i precyzyjnym strzałem pokonał bramkarza „Rossonerich”. Milan po męsku przyjął ten cios. Podopieczni Massimiliano Allegriego szybko ruszyli do odrabiania strat. W 86. minucie kapitalną okazję miał Zlatan Ibrahimović. Prawą stroną rajd przeprowadził Antonio Cassano i dograł piłkę do Szweda. Napastnik z 7. metrów trafił wprost w bramkarza Lecce. Do końca meczu wynik nie uległ zmianie i remis Milanu z beniaminkiem okazał się największą niespodzianką 20. kolejki Serie A.











