Ruch Chorzów niespodziewanie przegrał 0:2 na własnym stadionie z Piastem Gliwice. Drużyna Jana Kociana nie potrafiła znaleźć recepty na świetnie funkcjonujący gliwicki zespół. Dzięki temu zwycięstwu trener gości, Marcin Brosz, może być spokojny o swoją posadę.
Faworytem tego spotkania wydawał się od początku Ruch Chorzów. Drużyna Jana Kociana prezentuje się ostatnio znakomicie i zajmuje wysokie, 4. miejsce w tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Tymczasem niespodziewanie pierwszy na prowadzenie wyszedł Piast Gliwice. W 16. minucie spotkania Wojciech Kędziora idealnie obsłużył prostopadłym podaniem wbiegającego w pole karne Łukasza Hanzela, a ten precyzyjnym uderzeniem umieścił piłkę w siatce. Piłkarze Ruchu od razu zabrali się do odrabiania strat, jednak ich strzały nie mogły zagrozić bramce strzeżonej przez Jakuba Szumskiego. Tuż przed przerwą szansę na wyrównanie miał Maciej Jankowski. W 43. minucie po indywidualnej akcji uderzył na bramkę Szumskiego, jednak futbolówka przeleciała tuż obok słupka. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ już zmianie.

Druga odsłona spotkania zaczęła się wyśmienicie dla Piasta Gliwice. W 49. minucie, po zamieszaniu w środku boiska, piłka trafiła do Łukasza Hanzela, który tym razem precyzyjnie podał do wychodzącego na czystą pozycję Wojciecha Kędziory. Ten, piękną podcinką, pokonał bramkarza Ruchu, Michała Buchalika. „Niebiescy” w tym momencie wydawali się całkowicie bezradni. W 55. minucie Piast mógł ostatecznie wbić gwóźdź do trumny Ruchu. Po dośrodkowaniu Tomasza Podgórskiego futbolówka znalazła się po raz trzeci w siatce chorzowian. Jednak sędzia boczny wskazał pozycję spaloną. Jak pokazały powtórki, sytuacja wcale nie była taka oczywista.
W 69. minucie Marek Szyndrowski znalazł się w idealnej sytuacji w polu karnym gości. Jednak zawodnik „Niebieskich” w fatalny sposób nie trafił w piłkę. Końcówka spotkania to zdecydowana przewaga Ruchu. Chorzowianie dłużej utrzymywali się przy piłce, jednak nie potrafili tego wykorzystać. Najgroźniejszą sytuację stworzył Ruchowi sam bramkarz Piasta, Jakub Szumski. W 77. minucie, po łatwym dośrodkowaniu Marka Zieńczuka, odbił piłkę tuż przed siebie, gdzie już czyhał na nią Kamil Włodyka. Na szczęście dla Szumskiego strzał pomocnika był zbyt słaby i poleciał prosto w ręce bramkarza.
Do końca spotkania Ruch Chorzów nie stworzył już sobie żadnej groźnej sytuacji i musiał uznać wyższość drużyny Piasta Gliwice. „Niebiescy” nadal zajmują czwartą lokatę w tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Z kolei zespół z Gliwic przesunie się na 11. miejsce.











