Sezon 2015/2016 był dla bielszczan nie lada katastrofą. Zespół Podbeskidzia przed rozpoczęciem rundy wiosennej zajmował ostatnie miejsce w tabeli. Nic nie wskazywało na to, że rundę zasadniczą Podbeskidzie skończy poza strefą spadkową. A jednak, po 30 meczach drużyna prowadzona przez Roberta Podolińskiego znalazła się na 9. miejscu, jeden punkt za grupą mistrzowską. Niestety, po podziale na grupy zdobyła tylko jeden punkt i spadła z ekstraklasy, skończywszy sezon na ostatnim miejscu.
Obecnie Podbeskidzie do wicelidera I ligi, ŁKS-u Łódź, traci aż 14 punktów. Wszyscy wiemy jednak, że piłka nożna jest nieprzewidywalna, szczególnie w Polsce. Ale czy Podbeskidzie po porażce 0:3 z ŁKS-em ma jeszcze jakiekolwiek szanse powrotu na salony?
W pogoni za rywalami
Podbeskidzie rok 2018 kończyło na piątym miejscu w tabeli, ze stratą pięciu punktów do ŁKS-u i sześciu do wicelidera z Nowego Sącza. Stratą znaczną, ale jak by nie patrzeć do odrobienia. Do tego potrzeba jednak zdobywać punkty, a Podbeskidzie na wiosnę wyszło tak, jakby całkowicie odpuściło walkę o awans. Na początek bolesna porażka ze Stalą Mielec 0:2. Potem wyjazd do Poznania, gdzie z Wartą Poznań doznaje porażki 3:4 i daje sobie strzelić trzy bramki w ciągu 10 minut. W ostatniej kolejce na koncie Podbeskidzia w końcu pojawiły się kolejne punkty. Po zwycięstwie nad Bytovią Bytów Podbeskidzie utrzymało piąte miejsce z dorobkiem 35 punktów. Był to, jak się zdaje, jedynie chwilowy przebłysk. Podbeskidzie doznało kolejnej druzgocącej porażki z ŁKS-em Łódź, która na dobre może pogrzebać jakiekolwiek nadzieje na awans.
Rywale Podbeskidzia odskoczyli wyraźnie, szczególnie ŁKS. Zespół z Bielska-Białej musi wziąć się do roboty, żeby odrobić straty. Oprócz znajdującego się na drugim miejscu ŁKS-u bielszczanie tracą sześć punktów do Stali Mielec i pięć do Sandecji. Ale czy to oznacza, że Podbeskidzie można już skreślić z listy kandydatów do awansu?
Podbeskidzie poległo w arcyważnym meczu. ŁKS, który wygrał wszystkie cztery mecze rundy wiosennej, imponuje grą. Drużyna z Łodzi przegrała w tym sezonie zaledwie cztery razy, ostatnio 1 września 2018 z Bytovią Bytów na własnym stadionie. Podbeskidziu nie udało się wywieźć z Łodzi choćby punktu. W obecnej sytuacji – tracąc 14 punktów do wicelidera, mając do rozegrania dziewięć meczów – wydaje się, że bielszczanie nie mają już szans na awans. Czołówka ligi jest jak pędząca lokomotywa i z kolejki na kolejkę ucieka słabemu Podbeskidziu.
Wiara w ofensywę
Spróbujmy doszukać się pozytywów w zespole Podbeskidzia. Nieprzypadkowo zajmuje przecież piąte miejsce w tabeli. Bielszczanie swoją pozycję zawdzięczają przede wszystkim zawodnikom, którzy strzelają sporo bramek. Valerijs Sabala i Łukasz Sierpina to w tym sezonie najlepsi strzelcy klubu, obaj mają po osiem trafień i zajmują ex aequo drugie miejsce w klasyfikacji strzelców ligi, ustępując jedynie Rafałowi Kujawie z ŁKS-u Łódź.
Warto wspomnieć, że Sabala jest reprezentantem Łotwy, ale mecz z Polską spędził na ławce rezerwowych. Wcześniej zaliczył średnio udany występ przeciwko Macedonii Północnej, po którym selekcjoner podjął decyzję o posadzeniu Sabali na rezerwie.











