W ostatnim niedzielnym spotkaniu 14. kolejki Serie A Parma zremisowała u siebie bezbramkowo z Palermo. Gospodarze przez całe spotkanie byli zespołem zdecydowanie lepszym, ale nie potrafili postawić kropki nad i. Goście wywalczyli punkt, choć nadal pozostają jedynym zespołem w lidze, który w tym sezonie nie zdobył jeszcze bramki na wyjeździe.
Zgodnie z tym, czego można było się spodziewać jeszcze przed spotkaniem, to gospodarze lepiej rozpoczęli mecz. W pierwszych minutach piłkarze Palermo zdawali się nieco przestraszeni, co skrzętnie postanowiła wykorzystać Parma. Zasieki obronne gości były jednak na tyle szczelne, że wszelkie akcje drużyny z północy Włoch kończyły się przed polem karnym Palermo. Tymczasem w 19. minucie groźnie zrobiło się pod bramką gospodarzy. Dobrą akcję przeprowadził Lores, który najpierw ładnie minął obrońcę, a następnie dograł futbolówkę w „szesnastkę”. Piłka nie znalazła jednak żadnego adresata. Ta akcja nieco ośmieliła zespół Palermo, a gra stała się bardziej wyrównana.

W 24. minucie Parma mogła prowadzić, ale strzał Giovinco z 20 metrów zatrzymał się na poprzeczce bramki strzeżonej przez Benussiego. Minutę później ponownie szczęście było po stronie gości. Znowu próbował Giovinco, ale tym razem na przeszkodzie stanął słupek. Od tego momentu zarysowała się już wyraźna przewaga gospodarzy, którzy raz po raz sunęli z kolejnymi akcjami, a próby gości ograniczały się do dalekich przerzutów w iście wyspiarskim wydaniu.
Ten huraganowy napór Parmy, w obliczu braku wymiernych efektów i upływającego czasu, stopniowo słabł, toteż w ostatnich minutach oglądaliśmy głównie walkę w środku pola. Jeszcze w 43. minucie po dośrodkowaniu z prawej strony ładnym uderzeniem głową popisał się wszędobylski Giovinco, ale piłka przeleciała obok bramki. Wspomniany już napastnik Parmy w ostatniej minucie pierwszej połowy uderzeniem z rzutu wolnego próbował zaskoczyć golkipera gości, ale fantastyczną paradą wykazał się Benussi. Chwilę później arbiter zakończył pierwszą część spotkania.
Początek drugiej połowy jako żywo przypominał pierwsze minuty meczu. Parma zaatakowała zdecydowanie, odważnie, a goście byli wyraźnie zagubieni. I tak jak poprzednio z czasem przyszło otrzeźwienie, a Palermo odważniej ruszyło do ataku. Mimo wszystko to gospodarze cały czas sprawiali wrażenie zespołu, któremu bardziej zależy na strzeleniu bramki. A że analogii było w tym spotkaniu co niemiara, to po chwilowym impasie do głosu ponownie doszli podopieczni Franco Colomby.












