W sobotni wieczór na włoskich stadionach rozpoczęła się szósta kolejka Serie A. Meczem dnia było konfrontacja pomiędzy AC Parma a AC Milan zakończona ostatecznie wynikiem 0:1. Bohaterem meczu okazał się być Andrea Pirlo, zdobywca jednej z najpiękniejszych bramek na włoskich stadionach.
Początek spotkania jasno określił, że mecz może budzić zainteresowanie. Zespoły od samego początku nastawiły się na grę ofensywną, raz po raz oddając groźny strzały na bramkę rywala. Inicjatorem celnego uderzenie na bramkę był naturalnie Zlatan Ibrahimović. Po przebojowym wejściu w pole karne Gennaro Gattuso, szwedzki napastnik uderzył niecelnie. Nie minęły trzy minuty i na odpowiedź zdecydowali się ich adwersarze. Z rzutu wolnego dośrodkował Marques, lecz całemu niebezpieczeństwu pod bramką Abbiatiego zapobiegł Thiago Silva. Po tych dwóch akcjach gra przeniosła się do środkowej części boiska, aczkolwiek nie na długo.
Już w 16. minucie ponownie przypomniał o sobie atakujący szwedzkiej reprezentacji, Zlatan Ibrahimović. Rozegrał piękną akcją, mijając rywali zagraniem z pierwszej piłki wraz z Clarencem Seedorfem. Po przyzwoitym rozegraniu akcji, Szwed uderzył na bramkę, lecz Mirante nie dał się zaskoczyć. Po każdej takiej akcji zawodnicy z Mediolanu atakowali z jeszcze większą determinacją. Chwilę później rozpoczęli kolejny atak precyzyjny, z tym że i on nie przyniósł efektu w postaci zmiany wyniku. Kulminacyjnym momentem pierwszej części gry była 25. minuta. Wtedy to właśnie Andrea Pirlo zdecydował się na uderzenie sponad 30 metrów, a piłka trafiła idealnie w lewe okienko bramki bezradnego Mirante. Z pewnością ten gol będzie mógł kandydować do miana piękniejszych w obecnym sezonie ligi włoskiej. Ale co ważniejsze, dał prowadzenie drużynie Massimiliano Allegriego. Co ciekawe zespół Milanu, mimo korzystnego dla siebie wyniku, nie przestawał prowadzić swojej gry. Tym samym doprowadzając do konsternacji defensywę dowodzoną przez Cristiana Zaccardo.
Nie ma co ukrywać, że drużyna z regionu Emilii-Romanii nie dawała kibicom „Rossonerich” w pierwszej części spotkania specjalnych powodów do obaw. Tuż przed przerwą do kolejnej sytuacji podbramkowej doszedł „Ibrakadabra”. Po pojedynku biegowym z obrońcą Parmy stanął oko w oko z bramkarzem Antonio Mirante, lecz ten wyszedł cało z opresji. Zespół z Mediolanu, wyczuwając słabość rywala, chciał postawić kropkę nad i, starania jednak nie zmieniły wyniku spotkania. W 43. minucie meczu miała miejsce kolejna przecudna akcja „Czerwono-czarnych”. Ibrahimović krótko zagrał do Pirlo, który odegrał znakomitą piłkę lobem do wchodzącego w pole bramkowe Antoniniego. Boczny obrońca podał ją do Seedorfa, ale od Holendra szybsi okazali się obrońcy gospodarzy wybijający piłkę na rzut rożny. Tuż po tej akcji arbiter spotkania zdecydował się odgwizdać koniec pierwszej połowy.
Po zmianie stron sytuacja na murawie się nie zmieniła. Zespołem, który prowadził grę, byli goście. „Czerwono-czarni” nadal mieli ogromną przewagę zarówno w posiadaniu piłki, jak i strzelaniu na bramkę. Przez pierwsze dwie minuty po przerwie piłkarze gospodarzy nie mieli praktycznie nawet okazji by powąchać futbolówkę. Pierwszą w miarę groźną sytuację podopieczni Pasquale Marino mieli w 66. minucie. Wtedy to Hernan Crespo, po precyzyjnym podaniu Angelo, starał się oddać strzał w kierunku Abbiatiego, lecz udaremnili mu to defensorzy gości. Chwilę później Argentyńczyk ponownie walczył o piłkę w polu karnym mediolańczyków i ponownie tę rywalizację przegrał. W odpowiedzi na śmiałe wyczyny gospodarzy Zlatan Ibrahimović, kpiąc z obrony Parmy tańczył z piłką, ostatecznie podając ją niedokładne. Wywołało to brawa wśród miejscowych kibiców.










