Przełamała się Legia, przełamała się też Korona. Kielczanie w ostatniej kolejce jako pierwsi zmusili Oresta Lenczyka do przełknięcia goryczy porażki i wygrali we Wrocławiu 1:0. Za ciosem w meczu z Ruchem chce pójść napastnik „Złocisto-krwistych” – Andrzej Niedzielan.
Po słabym początku sezonu, podobnie jak w przypadku Macieja Skorży, zagrożona wydawała się posada Marcina Sasala, który w rundzie jesiennej był wraz z Koroną jedną z największych niespodzianek Ekstraklasy. Na wiosnę jak na razie było zupełnie odwrotnie – kielczanie w sześciu meczach stracili łącznie aż piętnaście punktów.

Po ostatnim zwycięstwie we Wrocławiu, które ma tym większą wartość, że była to pierwsza ligowa porażka Oresta Lenczyka, odkąd przyszedł na stadion przy ulicy Oporowskiej, można patrzeć na najbliższe mecze Korony z większym optymizmem.
– Dzięki wygranej we Wrocławiu złapaliśmy trochę spokoju. Mamy nieco więcej ciszy, aby przygotować się do kolejnego spotkania z Ruchem – przyznaje Andrzej Niedzielan, który wraz z Tomaszem Frankowskim przewodzi klasyfikacji strzelców Ekstraklasy z zaledwie dziesięcioma trafieniami.
Korona w lidze po raz ostatni wygrała 30 października, pokonując na wyjeździe Lechię. Na kolejną wygraną podopieczni Marcina Sasala czekali zatem prawie pół roku!
– Lubimy ostatnio trzymać w napięciu. No cóż… (śmiech) Wygraliśmy mecz po paru ładnych miesiącach. Niezwykle się cieszymy, bo przełamaliśmy złą passę. Jednak już w spotkaniu z Wisłą widać było ten zalążek lepszej gry i przede wszystkim punktowania. Wtedy z trudnym przeciwnikiem ugraliśmy jedno „oczko”, a do Wrocławia wyruszyliśmy już po komplet i z nim też wyjechaliśmy – przyznał Niedzielan.
Dla popularnego „Wtorka” najbliższy mecz z Ruchem Chorzów będzie wyjątkowy. Były gracz reprezentacji Polski właśnie w barwach „Niebieskich” odbudował się po powrocie z Holandii. Pytany o to, czy będzie to dla niego szczególny mecz, Niedzielan odpowiedział:
– Na pewno tak. W końcu spędziłem w Chorzowie wspaniały rok. Podchodzę z dużym sentymentem do Ruchu, ale mam nadzieję, że punkty zostaną w Kielcach. Rok temu Korona wygrała na Arenie Kielc 3:0, potem na jesieni 1:0 przy Cichej, oby teraz było podobnie.











