Dlaczego Mikołaj jest niebieski? – pytali wczoraj lekko zdziwieni, ale bardzo ucieszeni z prezentów pacjenci chorzowskiego Centrum Pediatrii i Onkologii. Dzieci odwiedził wczoraj Mikołaj ubrany w płaszcz w ulubionym kolorze sympatyków Ruchu Chorzów, a w jego pomocników wcielili się zawodnicy pierwszej drużyny: Igor Lewczuk, Piotr Stawarczyk i Michal Pesković, którzy z wielkim zaangażowaniem rozdawali upominki maluchom.

– Bardzo się cieszymy, że mogliśmy odwiedzić dzieciaki. Z pewnością pobyt w szpitalu to dla nich ogromny stres i nieprzyjemne przeżycie, ale dzięki wizycie Świętego Mikołaja i jego licznej niebieskiej świty mogły choć przez moment nie myśleć o chorobie i cieszyć się z prezentów – mówił Igor Lewczuk.
– Mamy nadzieję, że dobrze spisaliśmy się w roli pomocników i Mikołaj w przyszłym roku także zaprosi nas do współpracy. Liczę na to, że udało nam się zainteresować dzieci piłką nożną i naszym klubem, a jak tylko wrócą do zdrowia, będą odwiedzać stadion przy Cichej – dodaje klubowy kolega Igora, Piotr Stawarczyk.
W ekipie Świętego Mikołaja nie zabrakło także kibiców Ruchu, którzy pomagali zawodnikom w obdarowywaniu małych pacjentów. Ogromne zainteresowanie wzbudził wśród dzieci Adlerek, który także odwiedził dziś chorzowskie Centrum Pediatrii i Onkologii.
– Spodziewałem się tego, że dziś przyjdzie do nas Mikołaj. Ale nie wiedziałem, że razem z nim będzie taka fajna, duża maskotka. Czy mogę sobie zrobić z nią zdjęcie? – pytał pięcioletni Pawełek.
Personel szpitala nie ukrywa, że wizyta niebieskiego sztabu Świętego Mikołaja zawsze jest długo wyczekiwana i budzi wiele emocji nie tylko wśród małych pacjentów.
– Nie po raz pierwszy zawodnicy Ruchu wręczają podarunki dzieciom z naszego Centrum. Cieszymy się ogromnie, że znajdują czas, aby sprawić im trochę radości. Przecież Ruch to symbol naszego miasta i jeden z najsłynniejszych klubów piłkarskich w kraju. Najbardziej z wizyty piłkarzy cieszą się oczywiście starsze dzieci, które interesują się futbolem. I to nie tylko chłopcy, ale także dziewczynki. To dla nich bardzo ważne, często mogą oglądać zawodników tylko w telewizji albo na murawie, a tu są na wyciągniecie ręki. Można porozmawiać, zrobić sobie zdjęcie – mówi Grzegorz Grzegorek, rzecznik chorzowskiego Centrum Onkologii i Pediatrii.











