Urodził się w Anglii w 1983 roku. Jednak, że nie łapał się do kadry narodowej, zagrał dla... Jamajki. Przed wami Tyrone Mears!
Nie miał nigdy zadatków na wielkiego piłkarza, tułał się głównie po niższych angielskich ligach. Jego pierwszym klubem był grający wówczas na zapleczu Premier League Manchester City. Po roku przeszedł z niego do grającego w tej samej lidze Preston North End. Przez pierwszy sezon był kluczowym obrońcą drużyny, rok później wiodło mu się nieco gorzej, natomiast w następnych rozgrywkach złamał nogę, przez co stracił niemal cały sezon. W kolejnym wrócił jednak do składu i rozegrał 32 spotkania, strzelając przy tym dwie bramki.
Dobre występy zaprocentowały awansem do Premiership. Za milion funtów kupił go West Ham, szybko jednak pożałował bo do końca roku Tyrone zagrał jedynie 5 spotkań ligowych. W styczniu został wypożyczony do bijącego się o awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii Derby County. Niezłe występy przekonały włodarzy ,,Baranów” do wykupienia defensora, który przyczynił się do awansu drużyny do Premier League. Wystarczył jednak rok, aby klub z powrotem wrócił do Championship. Maers w głowie miał jednak podbój Europy, wiec bez zgody menedżera wyjechał na testy do Olimpique Marsylia. Dostał karę finansową, włodarze klubu byli na niego wściekli, zezwolili jednak na wypożyczenie zawodnika do Francji. Tam wobec kontuzji i świetnej postawy innych zawodników, siedział głównie na ławce i występował bardzo sporadycznie- zaliczył jedynie 4 występy w lidze i 3 w Pucharze UEFA. Nic więc dziwnego, że po niemal straconym sezonie wrócił do Anglii.
Jego nowym klubem był beniaminek Premier League – Burnley. Maers był kluczowym obrońcą, nie utrzymał jednak zespołu w najwyższej klasie rozgrywkowej i kolejne rozgrywki spędził z powrotem w Championship. Następnym przystankiem był Bolton, z którym Tyrone również spadł z Premiership i przez trzy lata rozegrał jedynie 28 spotkań. Obecnie jest piłkarzem grającego w Major Soccer League Seattle Sounders.
Marzył, aby zagrać w kadrze, w Anglii mieli jednak innych grajków – Ferdinanda, Terry’ego, Neville’a… Stąd też pomysł na szukanie swoich korzeni w innych krajach. Nie wiadomo, jakie Maers ma relacje w rodzinie, myślał, że ojciec pochodzi z Jamajki więc złożył wniosek o obywatelstwo. Które – co zaskakujące – zostało rozpatrzone pozytywnie. Dziwne, że nikt tego dokładnie nie sprawdził, bo potem okazało się, że ojciec Tyrone’a ma korzenie z… Sierra Leone.
Dla Jamajki Maers zdążył jednak rozegrać 71 minut przeciwko Nigerii, z którą ,,jego” zespół zremisował 0:0. Śmieszne, że lokalna federacja piłkarska JFF dogłębnie nie przeanalizowała sytuacji i zezwoliła na grę nieuprawnionego zawodnika. Zawodnika, który więcej już w kadrze nie zagra. Ani Anglii, ani Jamajki, ani Sierra Leone.