Były piłkarz Cagliari systematycznie się rozwija. Dzisiaj wielu ekspertów widzi w nim pomocnika kompletnego, który jest w stanie zaprowadzić Inter i reprezentację „Squadra Azzurra” na sam piłkarski szczyt. Nicolo Barella to nie tylko elegancja w prowadzeniu piłki, ale także niesamowite umiejętności w jej odbiorze. Właściwie trudno znaleźć coś, do czego można się przyczepić.
Choć to już jego drugi sezon, kiedy nosi koszulkę Interu Mediolan, to dopiero w tym widzimy pełnię jego talentu. Aktualnie statystyki młodej gwiazdy klubu z Mediolanu to 34 mecze, trzy bramki i dziesięć asyst. Takie liczby zawodnika występującego w środku pola z pewnością budzą szacunek w oczach trenera i kibiców. Potwierdzeniem tych słów powinno być to, że obok Romelu Lukaku i Samira Handanovicia jest piłkarzem, od którego Antonio Conte zaczyna ustalać skład. Jeszcze dwa lata temu, kiedy drużyna „Nerazzurrich” płaciła za niego ponad 40 milionów euro (rywalizując o podpis między innymi z Romą), padały głosy, że jest to zawodnik przepłacony, który się nie rozwinie. Dzisiaj już nikt nie ma wątpliwości, Barella to klasa światowa. Marzenie wszystkich klubów w Europie.
Talent z Sardynii
Przed transferem do Interu grał w swoim macierzystym klubie, w którym zadebiutował już w kampanii 2014/2015. W pierwszym sezonie zagrał w czterech meczach, potem było już tylko lepiej. Po rocznym wypożyczeniu do Como 1907 wrócił i stał się wyróżniającą postacią klubu z Sardynii, od sezonu 2016/2017 do 2018/2019 rozegrał 90 meczów i zdobył siedem bramek. Dzięki trzem udanym kampaniom w lidze młody Włoch zaczął wzbudzać zainteresowanie utytułowanych klubów z Serie A.
Bój o młokosa ostatecznie rozegrał się pomiędzy oboma klubami z Mediolanu a Romą. Ostatecznie wygrał go Beppe Marotta, który wykorzystał dobre relacje panujące pomiędzy drużynami Interu i Cagliari i umiał przekonać Sardyńczyka, że Giuseppe Meazza to lepszy wybór niż Stadio Olimpico. Warto podkreślić, że Roma ponoć dawała Sardyńczykom więcej pieniędzy.
Idealny charakter
Włoski generał środka pola ma 24 lata, a mimo to nie ma parcia na szkło. Wręcz przeciwnie, prowadzi spokojne życie u boku swojej małżonki, z którą ma trójkę potomstwa. To wszystko daje mu tak potrzebną stabilizację oraz odskocznię od codziennej harówki na boisku.
Choć urodzony na południu Włoch, to jednak w gruncie rzeczy spokojny człowiek. Jego temperament ujawnia się tylko na placu boju. Stąd też już podczas gry w Cagliari nosił przydomek „Radiolina”, a więc małe radyjko. Wzięło się to stąd, że Nicolo Barella lubi sobie pogadać na boisku z każdym z rywalem, sędzią czy kolegami z drużyny. Głos Włocha jest donośny, dlatego też w ten sposób często dyryguje swoimi partnerami. Wystarczy chociażby teraz obejrzeć mecz Interu, by słyszeć, jak Barella dowodzi zespołem.











