W sobotę na rosyjskich boiskach rozegrano 3 spotkania. Poza nudą, brakowało w nich wszystkiego. Nie było brak emocji i cieszących oko widza ekwilibrystycznych zagrać. Strzelono zaledwie jedego gola, która sprawił, że walka o mistrzostwo nadal jest pasjonująca.
Strzelono go w Moskwie, gdzie zajmujące drugie miejsce w tabeli zmierzyło się ze Spartakiem Nalczik zdecydowanym faworytem tego spotkania byli podopieczni Andrieja Kobieliewa. „Biało-niebiescy” bardzo liczyli, ze piątek Tomowi jednak uda się urwać punkty Rubinowi. Wobec triumfu kazańczyków i oni musieli wygrać, by dotrzymać kroku liderowi. Szczególnie zmotywowany do dobrej gry był portugalski pomocnik Danny, którego ostatnio szczególnie krytykowano. Dynamo zaczęło z dużego C, a konkretnie uczynił to Danny, już w drugiej minucie pokonując Dmitrija Chomicza. Chwilę później goście mieli okazję na wyrównanie, ale słaby strzał padł łupem Władimira Gabułowa. Potem właściwie na boisku niewiele co się działo. Przyjezdni próbowali, ale bardziej chcieli, niż mogli. Ich akcje najczęściej kończyły się na bloku defensywnym moskwian, w którym przyzwoicie spisywał się Marcin Kowalczyk. Ataki gospodarzy były nieco groźniejsze. Jednak gdy miejscowi dochodzili do sytuacji strzałowych, nie potrafili ich wykorzystać. Pierwsze czterdzieści pięć minut zakończylo się wynikiem 1-0.
W drugiej obraz gry się nie zmienił. Z akcji Spartaka mało co wynikało. O wiele częściej do spięć dochodziło w polu karnym nalczyczan, jednak moskwianie razili nieporadnością. Ale i im zdarzył się błąd, po którym mogli stracić prowadzenie i komplet punktów. Jednak Szewczenko. Jednak Gabułow stanął na wysokości zadania i popisał się niezłą paradą. Ostatecznie Dynamo pokonało swoich przeciwnikow 1-0 i umocniło się na drugiej pozycji w tabeli, utrzymując dwupunktową stratę do Rubinu.
W pozostałych meczach nie działo się dosłownie nic. Sędziowie, zamiast zdobywców bramek, w swoich notesach notowali zawodników zmienianych oraz karananych żółtymi kartkami. Kibice, którzy udali się na pozostałe dwa mecze, praktycznie przepłacili. Bardziej opłacało im się pójść do kina lub obejrzeć oba starcia w telewizji. Zawiedli znajdujący się w górnej części tabeli Krylja Sowietow i Lokomotiw, które nie straciły, ale też nie potrafił pokonać bramkarzy swoich przeciwników, którzy tylko walczą o utrzymanie. Złej postawy „Parowozu” nie usprawiedliwia nawet brak jednego ich najlepszych strzelców, Petera Odemwingie, który wraz z reprezentacją Nigerii awansował dziś do półfinału turnieju olimpijskiego w Pekinie. Tak więc w pozostałych rozegranych dzisiaj meczach po 0-0 zremisowaly Łucz-Energija z Krylją i Lokomotiw z Saturnem.










