Mówi się, że nic dwa razy się nie zdarza. Polskie powiedzenie stosowane jest w wielu sytuacjach. Czasami można się z nim zgodzić lub nie, a na pewno przeczy temu przypadek peruwiańksiego napastnika, Claudio Pizarro. Po trzech latach spędzonych głównie na ławce rezerwowych w Bayernie Monachium legenda Bundesligi wróciła na stare śmieci, czyli do Werderu Brema. Po raz trzeci…
Gdy przed dwoma dniami klub z Bremy ogłosił, że jego nowym zawodnikiem będzie Pizarro, całe miasto ogarnęła euforia. Peruwiańczyk to ulubieniec miejscowych kibiców, o czym świadczy gorące powitanie, jakie zgotowała mu całkiem pokaźna grupa sympatyków Werderu. Kolejnego dnia, gdy obie zainteresowane strony złożyły swe podpisy na dokumentach, Pizarro udał się na trening, podczas którego – po raz kolejny – czekały na niego tłumy. Zwykle treningi „Zielono-białych” ogląda niewiele osób. Przybycie Peruwańczyka do tego stopnia poruszyło Bremeńczyków, że tym razem stawiło się ich kilkuset. Cała drużyna musiała czekać, aż nowy nabytek dotrze na trening. Sytuacja była wyjątkowa, bo zgromadzeni kibice wyposażeni w klubowe gadżety natychmiast otoczyli napastnika, prosząc go o wspólne zdjęcie oraz autograf.
Tłumy zgromadzone na lotnisku i treningu wskazują na to, że zakontraktowanie Pizarro to świetny ruch marketingowy ze strony niemieckiego klubu. Patrząc na zdjęcia z powitania legendarnego napastnika, widać, że jego przybycie skłoniło kibiców do wybrania się do klubowego sklepiku. Dzięki temu transferowi atmosfera wokół Werderu z pewnością będzie znacznie lepsza, gdyż wzbudził on ogromne zainteresowanie mediów, które lubią tego typu historie.
Skąd takie poruszenie wśród kibiców Werderu? Pizarro to legenda „Zielono-białych”. Przed laty tworzył on bardzo groźny duet z Ailtonem, a następnie odszedł w 2001 roku do Bayernu Monachium. Po sześciu latach gry dla klubu z Bawarii Peruwiańczyk przeniósł się do Chelsea Londyn. Tam nie zagrzał jednak długo miejsca. Premier League to nie była bajka Pizarro. Piłkarz powoli podupadał, jego wartość spadała i wtedy pomocną dłoń wyciągnął do niego były klub z Bremy.
Początkowo Pizarro do Werderu wrócił na zasadzie rocznego wypożyczenia. Dzięki występom w niemieckim klubie odbudował formę, doprowadzając swój stary-nowy klub do finału Pucharu UEFA, w którym lepszy okazał się Szachtar Donieck. To jednak nie koniec, bo Werder grał wówczas w finale Pucharu Niemiec, który z dużą pomocą peruwiańskiego napastnika wygrał. Claudio sezon ten mógł uznać za udany również ze względu na swe indywidualne osiągnięcia, ponieważ w 26 meczach ligowych strzelił 17 bramek. W rezultacie przeniósł się do Bremy na zasadzie transferu definitywnego. W kolejnych sezonach również imponował skutecznością, a swój drugi – czteroletni – pobyt w Werderze zakończył z dorobkiem 60 bramek w 103 meczach.
15 lat spędzonych w klubach Bundesligi zrobiły z Pizarro jednego z najlepszych obcokrajowców występujących w Bundeslidze oraz legendę. Peruwiańczyk jest obecnie najskuteczniejszym piłkarzem w kilkudziesięcioletniej historii Bundesligi zza granicy, strzelając w 383 spotkaniach 176 goli. To jednak nie koniec, bo Pizarro to jedyny zawodnik w historii ligi niemieckiej, który dla dwóch klubów strzelił ponad 80 bramek.









