Dwadzieścia dziewięć kolejek. Dziesiątki bramek, kartek i kilka kontuzji. Blisko siedem miesięcy grania, a to wszystko sprowadza się do jednego: podziału ekstraklasy. Przed 30. kolejką sześć zespołów zapewniło sobie miejsce w grupie mistrzowskiej, a kolejnych siedem wciąż liczy się w walce o najlepszą ósemkę.
Podział ekstraklasy to nadal temat wielu sporów. Jedni uważają, że dzięki reformie liga stała się ciekawsza, a podział na grupy jedynie zwiększył rywalizację. Drudzy sądzą, że podział ekstraklasy to niesprawiedliwe obcinanie punktów zdobywanych przez cały sezon, co bardziej przypomina loterię, a nie ducha sportowej rywalizacji. Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy mają sporo racji, jednak nie można temu odmówić podniesienia jakości widowiska, a przede wszystkim większej dramaturgii. Bez podziału nie byłoby sobotnich emocji, a więc co nas czeka?

Lechia Gdańsk – Ruch Chorzów
Po zatrudnieniu w Gdańsku Piotra Nowaka „Biało-zieloni” grają inaczej niż na początku sezonu. Drużyna prezentuje ofensywny i widowiskowy futbol. Ze swojego stadionu uczyniła prawdziwą twierdzę (nie przegrała od sześciu spotkań), a ostatnio w Warszawie udowodniła, że powoli odblokowuje się na wyjazdach. Remis z Legią pozwolił złapać oddech. Lechia, zdobywając punkt i przy sprzyjających wynikach w innych meczach, będzie w komfortowej sytuacji.

Gdańszczanie potrzebują zwycięstwa z Ruchem, aby bez oglądania się za siebie awansować dalej, jednak w przypadku remisu mają szansę na ósemkę – wtedy Wisła, Jagiellonia, Podbeskidzie i Korona nie mogą wygrać.
Ruch Chorzów kilka spotkań temu mógł być niemal pewny gry w grupie mistrzowskiej. Teraz, po remisie ze Śląskiem Wrocław, przegranej z Lechem Poznań i Wisłą Kraków, przewaga nad resztą stawki prysła jak bańka mydlana. Do głosu powoli dochodzą inni, a obecność „Niebieskich” w ósemce wcale nie jest już taka oczywista. Po uzyskaniu od miasta pożyczki na rzecz dalszego działania klubu wszystko w nogach piłkarzy i trenera Waldemara Fornalika. Chorzowianie po trzech mało udanych meczach muszą się przełamać, a nad morzem będzie to nie lada wyzwanie. Z drugiej strony Ruch wcale nie musi wygrać, aby walczyć o mistrzostwo. Zespół awansuje, gdy wygra, zremisuje, a nawet jeśli przegra. Wtedy Wisła i Jagiellonia nie mogą zwyciężyć.
Prognoza: wygrana Lechii Gdańsk













