W Polsce w ostatnich latach oddano do użytku lub zmodernizowano wiele stadionów, jak np. stadion Pogoni Szczecin czy obiekt przy ulicy Reymonta w Krakowie, gdzie swoje mecze rozgrywa pierwszoligowa Wisła. Mimo tak bogatej infrastruktury reprezentacja Polski rozgrywała w ostatnich pięciu latach spotkania tylko na trzech stadionach. Takie podejście Związku do tego tematu jest marnowaniem potencjału stadionowego oferowanego przez inne miasta. Przykłady innych krajów pokazują, że tak być nie musi, ale trudno powiedzieć, czy możliwa jest zmiana w podejściu PZPN. Ostatnie słowa prezesa Kuleszy wskazują, że jest na to szansa.
Stadionowa afera
W Polsce temat miejsca rozgrywania meczów pierwszej reprezentacji zawsze wzbudzał kontrowersje, a od wybudowania nowych obiektów na Euro 2012 temat był jeszcze bardziej popularny. Jednak w tym roku sprawa nabrała nowego rozpędu.
Na początku 2025 roku w Polsce wybuchła tzw. afera stadionowa. PZPN podjął decyzję, że po 13 latach gry na Stadionie Narodowym nowym domem reprezentacji Polski zostanie Stadion Śląski w Chorzowie. Decyzja ta była podyktowana głównie względami finansowymi – operator stadionu narodowego żądał wyższej opłaty za użytkowanie obiektu niż władze chorzowskiego obiektu. Po pewnym czasie i naciskach z różnych stron PZPN zmienił jednak decyzję. Ustalono, że mecze towarzyskie będą rozgrywane w Chorzowie, a spotkania o stawkę w Warszawie.
We wcześniejszych latach hierarchia stadionowa była, poza nielicznymi wyjątkami, dość jednoznaczna. Stadion Narodowy dostawał większość spotkań, a reszta obiektów praktycznie nic. W ostatnich pięciu latach jedynym miastem poza Warszawą i Chorzowem, które gościło kadrę, był Wrocław. Taki podział był i jest bardzo krzywdzący dla mieszkańców innych polskich miast posiadających spełniające wymagania stadiony. PZPN zdaje się nie dostrzegać ogromnego rozwoju naszej infrastruktury. Stawianie tylko na dwa stadiony przy takiej liczbie nowoczesnych obiektów jest nie tylko bezsensowne, lecz także szkodliwe. Polska to nie tylko Warszawa i Chorzów – warto pokazywać inne stadiony wraz z pięknymi rejonami naszego kraju.
Nowy podział
Obecny system rozgrywania meczów jest krzywdzący nie tylko dla kibiców, lecz także dla samego widowiska. W piątkowym spotkaniu z Nową Zelandią frekwencja na Stadionie Śląskim wynosiła zaledwie 30 tysięcy, co było najniższym wynikiem w historii meczów pierwszej reprezentacji na tym obiekcie. Około 45 procent miejsc w środowy wieczór pozostało pustych. Taki wynik nie dziwi, patrząc na klasę rywala – ale można było tego uniknąć.
Jak wiemy, obecnie nasza kadra ma dwa domy – Warszawę i Chorzów. Wielu kibiców proponuje, aby mecze o punkty rozgrywać na przemian w tych dwóch miastach, a spotkania towarzyskie organizować w różnych częściach Polski. To dobre rozwiązanie, choć mecze o punkty z rywalami pokroju Malty czy Mołdawii nie muszą być rozgrywane na dwóch największych stadionach. Można je przenieść na 40-tysięczniki lub w wypadku specjalnych okazji do innych miast.










