Jagiellonia Białystok kontynuuje piękny sen. Podopieczni trenera Adriana Siemieńca odnieśli jedenaste zwycięstwo w sezonie ligowym. Co więcej, wygrywając z Rakowem Częstochowa w bardzo przekonującym stylu, utwierdzili w przekonaniu obserwatorów PKO BP Ekstraklasy, że będą w tej kampanii twardym graczem w walce o najwyższe cele.
Ekipa z Podlasia wykorzystała potknięcia całej czołówki rozgrywek i jako jedyna z górnej połowy tabeli zgarnęła komplet punktów podczas meczów pierwszej kolejki rundy rewanżowej. Taki stan rzeczy sprawia, że „Żółto-czerwoni” tracą do liderującego Śląska Wrocław już tylko jeden punkt, a przewaga nad Lechem Poznań, Rakowem Częstochowa, Legią Warszawa i Pogonią Szczecin jest w tym momencie dość solidna.
Maszyna znów na wysokich obrotach
Jeszcze w ostatnich tygodniach mogło się wydawać, że „Pszczoły” zgodnie z przewidywaniami powoli zaczną opadać z sił. Jeden, bohatersko wytargany punkt w dwóch starciach z „Kolejorzem” i „Portowcami”. Później dwa remisy – pierwszy również wyciągnięty z dużym trudem z Koroną w Kielcach oraz domowy z Piastem po jednym z najsłabszych występów w sezonie. Ale nic bardziej mylnego. „Jaga” następnie najpierw dwukrotnie pokonała Wartę Poznań, eliminując ją z Pucharu Polski i obdzierając ją z ligowych punktów, a potem potwierdziła swoje wysokie aspiracje z częstochowskim Rakowem.
Jednak drużyna Jagiellonii Białystok nie tylko dobrze punktuje, po prostu gra też bardzo efektowny futbol. W fazie ataku cały zespół świetnie ze sobą współpracuje, tworząc kolektyw, którego każdy element jest w stanie dać błysk prowadzący do stworzenia sytuacji bramkowej. Zawodnicy Adriana Siemieńca są zarazem bardzo konkretni w najprostszych sytuacjach, ale również do perfekcji mają opanowane wiele przeróżnych, trudnych i zaskakujących dla rywali schematów. Wszystkie trybiki pracują w najwyższym tempie. Każdy piłkarz w momencie posiadania piłki ma bogactwo wyboru, a dobre umiejętności techniczne pozwalają na łatwe tworzenie przewagi.
Rewelacyjna komunikacja i timing sprawiają także, że obecni wiceliderzy tabeli są jednym z najgroźniejszych polskich zespołów w kontratakach, jak i bywają zabójczy przy stałych fragmentach gry. Naprawdę trudno doszukać się słabej strony w drużynie Jagiellonii. – Serce się raduje, patrząc na ten zespół, co robi na boisku, jak gra, jak wierzy w to, co robimy. Dla mnie nie ma lepszej nagrody za pracę – komentował po niedzielnym starciu trener Adrian Siemieniec.











