25. kolejka Serie A wciąż trwa. Dzisiaj swoje spotkania rozegrało kolejnych dziesięć zespołów. Świetnie spisywali się obrońcy i bramkarze, przez co kibice nie oglądali wielu goli. Między innymi Napoli zremisowało z Sampdorią, a Torino wygrało jedną bramką z Atalantą.
Napoli – Sampdoria
Napoli spotkanie rozpoczęło zdecydowanie. Częściej piłka była rozgrywana lewym skrzydłem i środkiem, gdzie bramkarza Sampdorii nękali Marek Hamsik i Edinson Cavani. Ten drugi miał wielką chrapkę na bramkę. W 12. minucie stanął przed świetną szansą, ale nieco zaskoczony, że piłka trafiła pod jego nogi, uderzył w bramkarza. Dwie minuty później jego strzał obronił Romero. Sampdoria właściwie swą grę ograniczała do obrony przy zdecydowanym zachowaniu gospodarzy. Kolejne minuty pierwszej połowy stawały się coraz bardziej wyrównane. Sampdoria częściej przedostawała się pod pole karne Napoli, ale wciąż nie potrafiła stworzyć sobie okazji strzeleckiej.
W 34. minucie to goście dostali szansę wyjścia na prowadzenie. Na ich nieszczęście z linii bramkowej piłkę, która leciała do pustej bramki, wybił głową Behrami i uratował swój zespół przed utratą gola. Po pierwszej połowie można więc było powiedzieć, że Napoli nie grało na sto procent swoich możliwości, a goście z minuty na minutę prezentowali lepszy futbol.
Drugą połowę Sampdoria mogła rozpocząć bardzo szczęśliwie. Po błędzie obrony piłka trafiła pod nogi Icardiego, który znalazł się naprzeciwko bramkarza. Jedynie przytomna i szybka decyzja Behramiego uratowała Napoli przed stratą bramki już po raz drugi tego popołudnia. Goście mieli kilka kolejnych okazji, ale brakowało im skuteczności i zimnej krwi w chwili wykończenia. Napoli swoją grą nie porywało i aż się prosiło, żeby sprawić sensację na Stadio San Paolo. W 74. minucie szczęście sprzyjało Sampdorii. Marek Hamsik oddał mocny strzał na bramkę Romero, ale piłka po odbiciu się od jego rękawic uderzyła w słupek i z powrotem trafiła w jego dłonie. Gospodarze naciskali coraz bardziej. Chcieli wygrać, ale świetnie w bramce spisywał się Romero. Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem i Napoli zostało zatrzymane.
Torino – Atalanta
Na Stadio Olimpico zespoły rozgrywały tego popołudnia bardzo ładny mecz. Zdecydowanie częściej i lepiej prezentowali się gospodarze, którzy bez wątpienia chcieli to spotkanie wygrać i zdobyć trzy punkty. Niestety, kolejne ataki na bramkę Consigliego nie przynosiły skutku. Zespół z Kamilem Glikiem w składzie wciąż nie mógł objąć prowadzenia. Bramkę do szatni wreszcie zdobył dobrze grający Alessio Cerci, dzięki czemu gospodarze drugą połowę mogli zacząć bardziej zrelaksowani.
Błędem w przypadku Atalanty było pozostawianie rywalowi zbyt dużo miejsca na całej długości boiska. Gospodarze mogli tworzyć akcje bez najmniejszego problemu. Torino nadal kontynuowało dobrą grę. Bliski podwyższenia wyniku na 2:0 był Barreto, ale niestety z bliskiej odległości trafił w poprzeczkę, czym nie ucieszył kibiców i trenera. Stare powiedzenie, które mówi, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, dało swój wyraz w 74. minucie, kiedy faulował bramkarz gospodarzy Gillet, za co otrzymał żółty kartonik. Dodatkowo sędzia podyktował rzut karny, który na bramkę wyrównującą zamienił Denis.










