Napoli wyraźnie pokonało Palermo. Goście wygrali aż 3:1 po golach Pandeva, Cavaniego i Hamsika. Honorowe trafienie dla gospodarzy zaliczył Miccoli.
Starcie Palermo z Napoli zapowiadało się jako jedno z najciekawszych w 17. kolejce Serie A. Oba te zespoły mają aspirację na stałe dołączyć do ścisłej czołówki ligi i od lat budują swoją renomę, widocznie wyrastając ponad przeciętność. Sycylijczycy są zdecydowanie ekipą własnego stadionu i właśnie w tej kwestii upatrywali szans na zwycięstwo w dzisiejszym spotkaniu, którego mimo wszystko faworytem byli goście.

Napoli z Edisonem Cavanim (byłym zawodnikiem Palermo) na czele potrzebowało wygranej, by zachować kontakt z czołowymi klubami. Spotkanie lepiej zaczęli jednak gospodarze. Już w 2. minucie Igor Budan stanął przed szansą na gola, lecz nie zdołał oddać celnego strzału. W 8. minucie pierwsze uderzenie w światło bramki oddał Walter Gargano z Napoli, lecz Benussi nie miał najmniejszych problemów z obroną.
Sześć minut później kolejną składną akcję ofensywną przeprowadziło Palermo. Piłka trafiła w końcu do Fabrizio Miccolego, lecz jego strzał został zablokowany przez jednego z defensorów rywali. Większość piłkarzy w kolejnym okresie gry miała problemy z celnością. W różnych, raczej niegroźnych sytuacjach, niecelne uderzenia oddawali kolejno: Cavani, Miccoli, Inler i Gargano. Spotkanie jednak było dość wyrównane i trudno było przewidzieć, która drużyna pierwsza zdobędzie bramkę.
Sztuka ta udała się dopiero w 35. minucie Goranowi Pandevowi. Macedończyk otrzymał znakomite podanie od Waltera Gargano i nie miał wielkich problemów z pokonaniem bramkarza gospodarzy. Od tego momentu do śmielszych ataków rzucili się gracze Palermo, jednak ich główny pomysł na akcje ofensywne opierał się na dogrywaniu piłki do Miccolego, co na dłuższą metą nie było zbyt dobrą strategią. Włoch dwoił się i troił, lecz jego starania zaowocowały jedynie strzałami obok bramki z 39. czy 40. minuty.
Gdy wydawało się, że po przerwie z nowymi siłami do huraganowych ataków przystąpią gospodarze, to Napoli stwarzało groźniejsze sytuacje. Już minutę po wznowieniu gry Goran Pandev popisał się ładnym uderzeniem, lecz nie umieścił piłki w siatce. Chwilę później przyjezdni podwyższyli rezultat spotkania. Po znakomitym podaniu Marka Hamsika w polu karnym odnalazł się Edison Cavani i zdobył gola, znacznie utrudniając zadanie swoim byłym kolegom.
Goście wyraźnie wrzucili wyższy bieg i nie zamierzali odpuścić załamanym zawodnikom Palermo. W 58. minucie kolejną okazję do wpisania się na listę strzelców zmarnował Pandev. Tym razem Macedończyk był wyjątkowo bliski szczęścia, gdyż piłka zatrzymała się na słupku.











