SSC Napoli ograło w wyjazdowym spotkaniu US Lecce 2:0. Po kiepskim widowisku, jakie zafundowali nam piłkarze szczególnie w drugiej połowie, do bramki Benassiego trafili Hamsik oraz niezawodny Cavani.
Ciągle broniące się przed spadkiem Lecce podejmowało na własnym obiekcie SSC Napoli, które nadal walczy o miejsce premiowane startem w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. Mecz ze zdecydowanym faworytem, jakim jest drużyna z Neapolu, miał odbyć się 15 kwietnia, ale z powodu śmierci Piermario Morosiniego odwołano wówczas całą kolejkę Serie A. Dziś przyszedł czas na nadrobienie zaległości.

Wyraźnie widać było, że Napoli nie przyjechało do Lecce na grzyby. Już od pierwszego gwizdka sędziego Taglivento neapolitańczycy zaczęli rozszarpywać obronę gospodarzy. W 5. minucie bramkę dającą gościom prowadzenie zdobył Marek Hamsik. Gwiazda z Neapolu strzeliła gola po mierzonym dośrodkowaniu Gokhana Inlera z rzutu wolnego. Przyjezdni mimo zdobytej bramki nie rezygnowali z dalszych ataków. Defensywa Lecce nie potrafiła sobie poradzić z szybkimi zawodnikami Mazzarriego, przez co często ratowała się rozpaczliwym wybijaniem piłki przed siebie.
W 23. minucie po raz kolejny w tym meczu dała o sobie znać dwójka Hamsik – Cavani. Pierwszy ładnie wrzucił piłkę w pole karne, a drugi soczyście uderzył z woleja. Niestety dla kibiców Napoli, obok bramki Benassiego. Najlepszą okazję do zdobycia gola dla gospodarzy miał Luis Muriel, który po mierzonym zagraniu od Juana Cuadrado nie potrafił pokonać bezbłędnego dziś Morgana de Sanctisa. Do końca pierwszej połowy grę kontrolowało Napoli, a Lecce nie potrafiło przez dłuższy czas utrzymać przy sobie piłki. W końcówce dobrą okazję zmarnował jeszcze Cavani, ale w drugiej połowie okazji do zdobycia gola mu już nie zabrakło. Hamsik podwyższył prowadzenie Napoli. W 51. minucie Paolo Cannavaro sfaulował Di Michele, z rzutu wolnego piłkę posłał Inler, a Cavani bez najmniejszych problemów wrzucił futbolówkę do siatki. Od tego momentu tablica świetlna pokazywała wynik 0:2. Po godzinie gry śmiało można było opuszczać stadion. Widowisko, o ile można tak nazwać tę kopaninę w tym okresie gry, było na tyle kiepskie, że nic nie trzymało kibiców obu drużyn na trybunach. W drugiej połowie na boisku zameldował się Waleri Bożinow, ten sam, który dał remis Lecce w niedzielnym spotkaniu z Lazio. Dziś jednak nie miał najmniejszych szans na pokonanie De Sanctisa.
Do końca spotkania obie drużyny nie potrafiły przeprowadzić żadnego sensownego ataku. Zarówno Lecce, jak i Napoli wydawały się zadowolone z osiągniętego rezultatu. Mecz toczył się już do ostatnich sekund w środkowej części boiska. Chwilę po tym jak jedną z nielicznych szans w tym spotkaniu zmarnował Luca Di Matteo, sędzia zagwizdał po raz ostatni w tym meczu. Następnie piłkarze zeszli do szatni. Koniec, mecz bez historii. Napoli pewnie zwycięża Lecce 2:0, chociaż widowisko nie był zbyt emocjonujące, szczególnie w ostatnich 30 minutach.











