W meczu 6. kolejki Serie A Inter na własnym stadionie podejmował Napoli. Przed własną publicznością podopieczni Claudio Ranieriego ulegli neapolitańczykom 0:3. Bohaterem spotkania został strzelec jednego z goli, Marek Hamsik.
Sobotniego wieczoru podekscytowani mogli być wszyscy ci, którzy utożsamiają się z włoską Serie A i szczerze jej sympatyzują. O co chodziło? A no o to, że rywalizowały ze sobą drużyny Interu Mediolan i SSC Napoli. Zespoły, które prezentują w ostatnich dniach ładny, ofensywny futbol, nierzadko przyjmujący oznaki szaleństwa. Dodatkowym smaczkiem tej rywalizacji, którym żywiły się w ostatnich dniach włoskie media na Półwyspie Apenińskim, była informacja, że lekko kontuzjowanego Edinsona Cavaniego miał zastąpić wypożyczony właśnie z Interu Mediolan Goran Pandev.

Pierwsze minuty zgodnie z oczekiwaniami rozpoczęły się od huraganowych ataków gospodarzy. Za sprawą między innymi Rickiego Alvareza dużo powodów do niepokoju w pierwszym kwadransie gry mogli mieć kibice Napoli. W przedziale między 4. a 6. minutą gry Argentyńczyk dwukrotnie starał się pokonać De Sanctisa. Jednakże oba strzały w wykonaniu utalentowanego pomocnika spowodowały tylko jęk zawodu miejscowych tifosi. Neapolitańczycy nie chcieli pozostać dłużni swoim adwersarzom. Szczególnie dośrodkowania piłki w pole karne Interu w wykonaniu Lavezziego mogły wywołać obawy wśród mediolańczyków, aczkolwiek zazwyczaj wszelkie takie próby były powstrzymywane przez defensywę „Nerazzurrich” i niebezpieczeństwo pod bramką Julio Cesara było w porę zażegnywane.
Natomiast w 23. minucie spotkania na strzał zza pola karnego zdecydował się dość nieoczekiwanie Javier Zanetti. Uderzenie doświadczonego pomocnika Interu sprawiło dużo problemów golkiperowi „Azzurrich”, który wybił futbolówkę przed siebie. Do bezpańskiej piłki dopadł szybko Giampaolo Pazzini, który ostatecznie umieścił ją w bramce, lecz sędzia główny dopatrzył się pozycji spalonej reprezentanta Włoch i gol nie został uznany. Siedem minut później przed szansą na wyprowadzenie swojego zespołu na prowadzenie stanął niezwykle widoczny tego wieczoru Juan Camilo Zuniga. Strzał 25-latka minął jednak światło bramki, w związku z tym rezultat nie uległ zmianie.
Na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasy gry w pierwszej połowie miała miejsce sytuacja, której chyba nikt się nie spodziewał. Akcja żywcem wzięta ze stadionu z ulicy Cichej w Chorzowie z meczu Ruch – Widzew. W osobę Ugochukwu Ukaha wcielił się Obi, który niepotrzebnie sfaulował Maggio we własnym polu karnym, za co otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Co gorsza jednak dla gospodarzy, to sędzia podyktował jeszcze rzut karny dla Napoli. Piłkę na jedenastym metrze ustawił sobie Marek Hamsik, który podobnie jak Wojciech Grzyb, nie zdołał pokonać ze stałego fragmentu gry bramkarza swoich przeciwników. Aczkolwiek tak jak skuteczną dobitką na Górnym Śląsku popisał się Arkadiusz Piech, tak samo do całej sprawy podszedł Hugo Campagnaro w stolicy Lombardii i Napoli objęło prowadzenie w meczu. Chwilę po tym, jak padła bramka dla Napoli, rozjemca spotkania zaprosił piłkarzy na przerwę do szatni.











