Mecz kończący 2. serię spotkań w lidze włoskiej nie rozczarował. Kibice obejrzeli dobre widowisko, zwieńczone dramatyczną końcówką. Z takiego obrotu sprawy nie są zadowoleni fani Napoli, gdyż ich ukochany zespół zaledwie zremisował z Bari.
Piłkarze Bari przystępowali do tego spotkania w bardzo dobrych nastrojach. W zeszłej kolejce pokonali Juventus, co zostało przyjęte jako małe zaskoczenie. Z kolei Napoli przywiozło jeden cenny punkt z trudnego terenu we Florencji. Jednak dziś podopiecznych Waltera Mazarriego interesowało zainkasowanie całej puli.

Gospodarze próbowali szybko zdobyć bramkę, lecz ta sztuka udała się gościom, którzy nieśmiało atakowali. W 12. minucie dośrodkowaną piłkę z rzutu rożnego głową do siatki wepchnął Paulo Barreto. Dużo błąd przy stracie gola popełnił Manuel De Sanctis, który pozwolił, by futbolówka znalazła się na drugim metrze. Stadion wypełniony sympatykami Napoli po tej sytuacji wybuchnął salwą gwizdów. W kolejnych minutach Bari zostało zepchnięte do defensywy i czekało na swoją okazję. Taka nadarzyła się w 27. minucie. Wówczas jedna z kontr gości mogła zakończyć się powodzeniem. W sytuacji sam na sam z De Sanctisem znalazł się Barreto, ale tym razem nie dał się zaskoczyć. Po kilkudziesięciu sekundach napastnik „Galletti” miał kolejną okazję do podwyższenia rezultatu. Jednak piłka po jego strzale tylko oznaczyła słupek.
Napoli te ostrzeżenia potraktowało bardzo poważnie i… zdobyło gola. Egzekutorem okazał się niezawodny Edinson Cavani, który potwierdza, że sprowadzenie z Palermo było świetnym posunięciem. Urugwajczyk oddał silny strzał z linii pola karnego i nie dał szans Gilletowi. „Azzurri” atakowali do gwizdka oznajmiającego przerwę. Raz mieli świetną okazję do wyjścia na prowadzenie, ale francuski bramkarz świetnie przeciął tor lotu piłki zmierzającej do napastnika Napoli.
Druga połowa mogła się zacząć podobnie jak pierwsza. Znów bliscy objęcia prowadzenia byli goście. W sytuacji oko w oko z De Sanctisem znalazł się Almiron. Argentyńczyk spróbował lekką podcinką trafić piłką do siatki, lecz zrobił to na tyle nieudolnie, że bramkarz Napoli nie miał żadnych problemów ze złapaniem piłki. W 63. minucie świetnej okazji nie wykorzystali gospodarze. Gillet miał problemy z wyłapaniem stosunkowo lekkiego strzału Hamsika. Kropki nad „i” nie zdołał postawić Lavezzi. Im bliżej końca, tym ataki Napoli robiły się coraz groźniejsze. W 83. minucie do dośrodkowanej z rzutu rożnego piłki doszedł Campagnero, ale jego uderzenie pewnie obronił Gillet. Stadion San Nicola eksplodował radością w 87. minucie. Zacentrowaną w pole karne piłkę odegrał Jose Sosa. Ta trafiła pod nogi Cannavaro, który silnym strzałem pokonał bramkarza gości. Po radości neapolitańczyków widać było, jak bardzo zależało im na zwycięstwie. Przy okazji zapomnieli się, że nie można zbyt wcześnie świętować. Napoli zostało szybko skarcone. Nie minęło nawet 60 sekund, a już De Sanctis musiał wyciągać piłkę z siatki. Strzelcem gola został Castillo, który wykorzystał precyzyjne dogranie Almirona. Jeszcze w 90. minucie przed świetną szansą stanął Edinson Cavani, ale tym razem strzał Urugwajczyka był bardzo niecelny.











