Napoli wygrało ze Sieną w rewanżowym spotkaniu półfinału Pucharu Włoch 2:0. Dzięki temu awansowało do finału, w którym zmierzy się z Juventusem. Bramki strzelali Vergassola (samobójczą) oraz Edinson Cavani.
Dzisiejszy mecz miał dać odpowiedź, kto będzie rywalem Juventusu w finale Pucharu Włoch. Wczoraj podopieczni Antonia Conte zremisowali z Milanem 2:2, dzięki czemu zapewnili sobie awans. Drugiego półfinalistę wyłonił dzisiejszy mecz pomiędzy Napoli a Sieną. W pierwszym spotkaniu rozegranym w Sienie gospodarze niespodziewanie wygrali 2:1, co stawiało ich przed dzisiejszym pojedynkiem w lepszej sytuacji. Jak się okazało, nawet to nie pomogło.

Od samego rozpoczęcia spotkania stroną przeważającą byli gospodarze, którzy raz po raz atakowali bramkę Sieny strzeżoną przez Żelijko Brkicia. Trzeba zaznaczyć, że Brkić miał dzisiaj dobry dzień, bo kilkakrotnie ratował „Bianconerich” z opresji. Cóż z tego, skoro już w 11. minucie gry pokonał go własny kolega z drużyny. Naciskany przez Cavaniego Vergassola wbił piłkę do własnej siatki i było 1:0, co już oznaczało awans do finału „Azzurrich”.
Na jednej bramce podopieczni Waltera Mazzarriego nie poprzestali. W ataku dwoił się i troił Edinson Cavani, przez co w końcu dopiął swego. W 32. minucie gry tablica świetlna pokazywała już 2:0 i wówczas stało się jasne, że Neapolitańczycy nie wypuszczą awansu z rąk. Jakby było tego mało, w końcówce pierwszej połowy Napoli znów przyparło do muru przyjezdnych, ale pierwsze 45 minut zakończyło się wynikiem 2:0. Potem piłkarze udali się na kwadrans przerwy do szatni.
Po powrocie na murawę obraz gry nie zmienił się znacznie. Napoli nadal przerażało, tylko nie popisywało się już tak dobrą skutecznością jak miało to miejsce w pierwszej połowie. Po raz kolejny swoje okazje miał Edinson Cavani. Nieco lepiej w drugiej połowie zaczął grać Ezequiel Lavezzi, który w końcu zaczął grać dla drużyny. Wcześniej wyglądało to kiepsko, bo grał zbyt egoistycznie. W zespole Sieny warto wyróżnić po raz kolejny Brkicia, który cały czas był czujny i nie pozwalał na zbyt wiele napastnikom „Azzurrich”. W drugiej połowie na boisku pojawił się doświadczony Erjon Bogdani, który miał za zadanie rozruszać formację ofensywną „Biało-czarnych”. Wniósł wprawdzie dużo świeżości w atakach Sieny, ale piłki do bramki skierować nie potrafił.
W miarę upływu czasu na murawie stadionu San Paolo w Neapolu działo się coraz mniej. Lepsza piłkarsko drużyna gospodarzy bardzo ostrożnie atakowała, głównie zabezpieczając dostęp do własnej bramki, przez co mecz stracił na widowiskowości. Siena nie potrafiła się przedostać pod bramkę De Sanctisa, a strzały z daleka znacznie mijały jego bramkę. W końcu sędzia zagwizdał po raz ostatni w tym spotkaniu, co oznaczało iż w finale Coppa Italia z Juventusem zmierzy się Napoli. Zapowiada się niesamowicie emocjonujące widowisko pomiędzy tymi dwiema drużynami.










