Napoli pod dwóch bardzo szczęśliwych strzałach prowadziło do przerwy minimalnie z Milanem. Po kilku zmarnowanych sytuacjach w drugiej odsłonie przez Cavaniego niespodziewanie El Shaarawy dał gościom wyrównanie. Zespoły podzieliły się więc punktami, a bardziej z obrotu spraw zadowolony byli mediolańczycy.
Drugi z hitów 13. kolejki włoskiej Serie A pomiędzy Napoli i Milanem rozpoczął się jak zwykle z lekkim opóźnieniem. Goście od razu narzucili lekki pressing i przejęli inicjatywę. Spotkało się to z ogromną porcją gwizdów miejscowych kibiców. Jednak to pierwszy atak gospodarzy przyniósł bardzo niespodziewanego gola. Na strzał z dystansu zdecydował się Inler, piłka dostała niesamowitej rotacji, jak przy uderzeniach Cristiano Ronaldo. Zmylony Abbiati nie miał szans na skuteczną interwencję. Mediolańczycy bardzo chcieli szybko odpowiedzieć na tę bramkę, ale Napoli rozważnie broniło dostępu do bramki. Lecz nie znaczy to, że Milan nie stwarzał sobie doskonałych okazji. Po zagraniu Boatenga w polu karnym w idealnej sytuacji znalazł się Montolivo, ale reprezentant Włoch uderzył za słabo i na dodatek niecelnie.

W pierwszym kwadransie to goście osiągnęli znaczną przewagę. To oni prowadzili grę i rozgrywali spokojnie swoje akcje. Posiadanie piłki było na ich korzyść, natomiast ich rywale ograniczali się do rzadkich kontrataków. Po jakimś czasie to Napoli zaczęło przejmować kontrolę nad spotkaniem. Zależało mu na podwyższeniu rezultatu, bo po remisie Juventusu mogło odrobić dwa punkty do lidera. Jednak strzały z daleka Zunigi czy Insigne były bardzo niedokładne. Ale jeśli ataki gospodarzy były przeciętne, to co powiedzieć o próbach Milanu. Każdy jego atak był skutecznie rozbijany już 30 metrów przed bramką De Sanctisa. Zdecydowanie brakowało milanistom koncepcji, jak dobrać się do skóry gospodarzom. A ci mieli w tym meczu naprawdę dużo szczęścia. Po zagraniu Maggio Inzsigne przyjął futbolówkę, nie zastanawiał się ani chwili i uderzył. Piłką odbiła się od nóg Acerbiego i między nogami Abbiatiego wpadła do bramki. Chwilę później Lorenzo mógł podwyższyć na 3:0, ale zamiast strzelać w sytuacji sam na sam zdecydował się na podanie do pilnowanego Cavaniego. To był błąd, młody gracz powinien uderzać, bo jego kolega był bardzo dokładnie kryty i obrońca zdążył wybić mu piłkę spod nóg.
Mediolańczycy chcieli złapać jakiś kontakt z rywalem, ale ataki przychodziły im z trudem. Szczelna defensywa gospodarzy rzadko się myliła. Po jednym błędzie blisko strzelenia gola był El Shaarawy, ale napastnik minął się z piłką i ta po dośrodkowaniu Boatenga wyleciała na aut bramkowy. Milan próbował wszystkiego, włącznie ze zmianą ustawienia taktycznego. Lecz wszystko odbijało się jak od ściany, którą w tym wypadku był trzyosobowy blok obronny Napoli. Dopiero przebłysk wielkiego talentu El Shaarawy’ego spowodował, że goście zdobyli kontaktową bramkę. Reprezentant Włoch, który ostatnio w meczu z Francją zdobył premierowego gola w kadrze, w 44. minucie ładnym strzałem pokonał De Sanctisa. Uderzył bez przyjęcia, w samo okienko bramki. Golkiper był zdecydowanie bez szans na interwencję. Tuż po tej akcji sędzia zakończył pierwszą połowę.










