24. kolejkę Serie A zakończyło starcie Napoli z Interem Mediolan. Potyczka w Neapolu zapewniła kibicom zgromadzonym na stadionie i przed telewizorami sporo emocji. Brakowało jedynie soli futbolu, czyli bramek.
Starcie Interu interesowało kibiców głównie jako potyczka między aktualnie urzędującym mistrzem kraju a jedną z największych rewelacji sezonu. Zdecydowanym faworytem starcia w Neapolu byli czempioni, na których w Serie A już od paru ładnych lat nie ma mocnych, a kolejne sezony kończą się upadkiem myśli ich najbliższych rywali o detronizacji. Napoli w ostatnim czasie grało w kratę. Przed meczem z mediolańczykami zanotowali porażkę i remis. Trzy oczka w starciu z „Niebiesko-czarnymi” mogły neapolitańczyków znacznie przybliżyć do europejskich pucharów.
W spotkanie nieco lepiej weszli goście. Miejscowi musieli uciekać się do zatrzymywania przeciwników w nieprzepisowy sposób. Dość ostro poczynał sobie Michele Pazienza, który potrzebował zaledwie 180 sekund na obejrzenie żółtego kartonika. Z początku lekką przewagę miał Inter. Jednak potem do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. Po dziesięciu minutach gry w poprzeczkę trafił Hamsik, a parę chwil później w bramkę nie wcelował Quagliarella. Czempionów stać było na odpowiedź dobrym, aczkolwiek nieskutecznym strzałem Maicona.
W 23. minucie ponownie szczęścia próbował reprezentujący barwy Napoli były gracz Udinese, lecz i tym razem nie udało mu się umieścić piłki w siatce. Niedługo po tym gracze Jose Mourinho zmobilizowali się i ruszyli do ataku. Obrona gospodarzy okazywała się jednak zaporą nie do przejścia. Na niezłe uderzenie zdecydował się Muntari, lecz zabrakło centymetrów, a piłka zatrzymała się na poprzeczce.
Chociaż zawodnicy Interu w 35. minucie byli bliscy zdobycia bramki, to na tle podopiecznych Waltera Mazzariego prezentowali się kiepsko. To oni w głównej mierze kreowali grą i stwarzali sobie sytuacje strzeleckie, których nie potrafili wykorzystać, jak Fabio Quagliarella. Pierwsza połowa meczu zakończyła się zablokowanymi uderzeniami Marka Hamsika.
Druga odsłona zdecydowanie lepiej zaczęła się dla graczy Jose Mourinho. Już po 180 sekundach bramce De Sanctisa zagroził Sneijder, ale przestrzelił. Mediolańczycy pozostali w natarciu, lecz nie potrafili przedrzeć się przez szyki obronne przeciwników. Wydawało się, że w 60. minucie w korzystnej sytuacji znajdzie się Diego Milito, lecz sędzia odgwizdał spalonego. Wtedy nastąpił istny szturm bramki Napoli. Uderzali na nią kolejno Pandev, Sneijder, Milito i Samuel, lecz były golkiper Sevilli pozostał niepokonany. Rozochocony w ataku Inter zapomniał o obronie, co prawie wykorzystał Quagliarella. Prawie, bo trafił w słupek.
Po tym, jak holenderski rozgrywający Interu znowu został zablokowany, gospodarze spróbowali zagrozić bramce Julio Cesara. Dwa razy w niezłej sytuacji znalazł się Marek Hamsik. Gwiazdor reprezentacji Słowacji jednak nie wpisał się na listę strzelców. Do końca meczu, pomimo prób z obu stron, nie udało się sforsować defensywy przeciwników. Starcie to zakończyło się remisem 0:0, które nie satysfakcjonuje żadnej z drużyn. Najbardziej na tym wyniku skorzystał Milan. „Rossoneri” dzięki pokonaniu Udinese odrobili dwa punkty do „Niebiesko-czarnych”.










