Mecz zamykający 13. kolejkę Serie A zaspokoił oczekiwania nawet najwybredniejszych kibiców. Piłkarze Napoli na własnym boisku rozegrali znakomite zawody, czego efektem było wysokie zwycięstwo nad Bologną.

Piłkarze obu drużyn mieli niekorzystne warunki do gry w piłkę. Z neapolitańskiego nieba lał się rzęsisty deszcz. Jego skutki najbardziej odczuł Manuel De Sanctis, gdyż nie miał zbyt wiele pracy. Napoli zdominowało grę od pierwszych minut. Efektem takiego nastawienia była szybko zdobyta bramka. Gola otwierającego wynik zdobył w 180 sekundzie Christian Maggio. Jednak pierwsza połowa należała do trio Lavezzi – Cavani – Hamsik. To ci piłkarze najcześciej organizowali groźne akcje. W 12. minucie Argentyńczyk pognał lewą stroną, ale jego rajd zakończył się złą centrą. Niedługo potem Lavezzi znów popisał się indywidualną akcją, ale tym razem oddał strzał, który minimalnie minął słupek bramki Viviano.
Minuty pomiędzy 30 a 40 były popisem Napoli. Bologna została tak bardzo zepchnięta do defensywy, że zaczęły pojawiać się błędy. Najpierw pomyłka obrońcy sprawiła, iż dośrodkowana piłka spadła wprost pod nogi Cavaniego, ale Urugwajczyk oddał strzał, z którym nie miał problemów reprezentacyjny bramkarz. Po chwili w lepszej sytuacji znalazł się Lavezzi, ale znów na wysokości zadania stanął Viviano. W 36. minucie Napoli wreszcie podwyższyło rezultat. Cavani nie zrezygnował z pogoni za piłką wychodzącą poza linię bramkową i zdołał ją jeszcze w fantastyczny sposób dograć do Hamsika. Słowak mocno strzelił w kierunku siatki. Futbolówka odbiła się od jednego z obrońców, czym wprawiła Viviano w stan dezorientacji i wpadła do bramki. W ostatnich 5. minutach gospodarze nieco spuścili z tonu i do głosu doszła Bologna. Akcje gospodarzy jednak nie przyniosły pożądanych efektów.

Druga połowa rozpoczęła od mocnego akcentu w wykonaniu Napoli. Gospodarze postanowili skopiować swój wyczyn z pierwszej odsłony i zdobyli gola po trzech minutach od gwizdka sędziego. Piłka została dośrodkowana z rzutu rożnego, a w polu karnym świetnie znalazł się Hamsik. Z bliska wepchnął piłkę do siatki. Od tego momentu „Azzurri” osiedli na laurach. Niewiele brakowało, a taka taktyka zemściłaby się na podopiecznych Waltera Mazzarriego. Bologna nie miała nic do stracenia i rzuciła się do zdecydowanego ataku. W 52. minucie Manuel De Santcis wreszcie został zmuszony do wysiłku i sparował na rzut rożny groźny strzał gracza gości. W 55. minucie dobrym strzałem z dystansu popisał się Della Rocca, ale piłka minęła bramkę. Po chwili przed znakomitą szansą stanął Siligardi, lecz niecelnie odbił głową.











