W sobotę rozegrano kolejne spotkanie 16. kolejki włoskiej Serie A. Tym razem gospodarze nie mieli szczęścia. Genoa uległa Napoli 0:1. Bohaterem spotkania został Marek Hamsik.
W pierwszych fragmentach meczu więcej do powiedzenia mieli gospodarze. Aktywniej sobie poczynali i częściej organizowali akcje ofensywne. Premierowy strzał miejscowi oddali już po 120 sekundach gry. Na ich nieszczęście, pomylił się Miguel Veloso. Trzy minuty później już w światło bramki uderzył Dario Dainelli, ale Morgan De Sanctis nie dał się zaskoczyć. Z czasem jednak do głosy zaczęli dochodzić przyjezdni. We znaki obronie zespołu z Genui dawał się kapitan reprezentacji Słowacji, Marek Hamsik. Szybko w nękaniu przeciwników dołączył do niego Edinson Cavani.

Po dość niezłym początku nastąpił mniej ciekawy okres gry. Sporo było niedokładności. Zawodnicy obu drużyn, szczególnie Genoi, niemożność oddania strzały na bramkę rywala wetowali sobie egzekwowaniem rzutów rożnych, z których jednak nic nie wynikało. Pewniej na boisku czuli się przyjezdni i oni w 25. minucie mieli powody do radości. Po wywalczeniu rzutu wolnego przez Christiana Maggio Walter Gargano dośrodkował w pole karne gospodarzy, a Hamsik głową pokonał Eduardo.
Strzelenie gola wyraźnie dodało skrzydeł podopiecznym Waltera Mazzarriego. Jego piłkarze całkowicie przejęli inicjatywę i kontrolowali wydarzenia na boisku. Zawodnicy Genoi nie mogli nadążyć za szybszymi i przejawiającymi większą ochotę do gry przeciwnikami. Nie mogąc ich powstrzymać, uciekali się do fauli. Dzięki konsekwencji w swoich działaniach nie dopuszczali do spięć pod bramką Eduardo i do przerwy więcej bramek nie stracili.
Trener Davide Bellardini z reakcją na słabą postawę swoich podopiecznych długo nie czekał. Już w przerwie dokonał dwóch zmian, wprowadzając Rudolfa Gergelya i Giandomenico Mesto w miejsce Kharji i Veloso. Zaledwie trzy minuty po wznowieniu gry Węgier wypatrzył Ranocchię, który na swoje nieszczęście spudłował. Po tym chwilowym zrywie wszystko „wróciło do normy”. Przeważali piłkarze z Neapolu. Na bramkę Eduardo uderzał Dosenna, ale i on nie trafił wcelować w w jej światło. Przyjezdni sprawiali tyle problemów swoim przeciwnikom, że ci nadal musieli faulować, by dać sobie czas na ustawienie się w obronie.
Po godzinie gry do głosu ponownie doszła Genoa. De Sanctisa zaskoczyć próbował Kharja, lecz defensorzy gości go zablokowali. Mniej szczęścia chwilę później miał Mesto, który chybił. Tymi akcjami Genoa pokazała, że nie złożyła jeszcze broni. Co prawda, nadal podopieczni Bellardiniego często faulowali, ale również przeprowadzali więcej akcji ofensywnych. Szczęścia spróbował Milanetto. On również został zablokowany.
Im bliżej końca meczu, tym więcej do głosu dochodzili gospodarze. Zadanie ułatwili im zawodnicy przyjezdnych, którzy dali im pograć. Starali się ich jednak trzymać z dala od swojego pola karnego. W 85. minucie miejscowi zyskali liczebną przewagę, gdy za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał Pazienza. Piłkarze Bellardiniego ruszyli do ataku, aczkolwiek niecelnym strzałem popisał się Gergely. Genoa próbowała, lecz De Sanctis ostatecznie pozostał niepokonany, a trzy punkty pojechały do Neapolu.











