Podopieczni Rafaela Beniteza pokonali u siebie graczy z Piemontu. Zwycięstwo neapolitańczyków było podyktowane jednak „przewagą liczebną” gospodarzy. 12. zawodnikiem byli oczywiście kibice, a nieoczekiwanym 13. zawodnikiem okazał się sędzia, który w przeciągu 30 minut podjął dwie skandaliczne decyzje, zapewniając dwubramkową przewagę „Azzurrim”.
Po 9. kolejce Serie A nadal trwa pościg za nieomylną w tym sezonie Romą. Napoli, zgarniając w dzisiejszym meczu komplet punktów, zbliżyło się do lidera grupy, i obecnie traci do niego tylko trzy oczka. Należy jednak pamiętać, że Roma nie rozegrała jeszcze jednego meczu w tej kolejce (Roma – Udinese dzisiaj o 15:00). Głównym bohaterem spotkania na San Paolo był sędzia – De Marco. Niewątpliwie skrzywdził on Torino, dyktując niesłusznie dwa rzuty karne dla „Błękitnych”. Niemniej ekipa „Il Toro” nie potrafiła znaleźć sposobu na gospodarzy i grała bez polotu.

Już od pierwszych minut „Azzurri” narzucili swoje tempo i bez pardonu ruszyli na bramkę przeciwnika. Warta uwagi jest interwencja Kamila Glika, który w 11. minucie przerwał niebezpieczny kontratak Napoli. Kiedy akcje „Błękitnych” nie przynosiły efektów z pomocą przyszedł arbiter. W 13. minucie De Marco podyktował kontrowersyjnego karnego za faul w polu karnym na Mertensie. „Jedenastkę” pewnie wykorzystał Hiugain, strzelając pod samą poprzeczkę Padellego, po czym kibice mogli skandować imię napastnika.
Przez pierwszą połowę mogliśmy oglądać jedynie przebłyski dobrej gry w wykonaniu ekipy Torino. Jedną z takich akcji był rajd Cerciego, lecz został zatrzymany jednak przez środkowego obrońcę Napoli. Na boisku bez wątpienia wyróżniał się Higuain, który kilkakrotnie próbował znaleźć drogę do bramki gości. Niestety nie pomagały ani strzały z dystansu, ani bliskie podchody pod bramkę przeciwnika. Po raz kolejny „zabłysnął” arbiter spotkania, który w 30. minucie przerwał kontrę turyńczyków i podyktował karnego za rzekomą rękę Kamila Glika. Hiugain ponownie bezbłędnie wykonał stały fragment gry i futbolówka znowu wylądowała w siatce gości. Do końca pierwszej połowy gracze Torino nie potrafili zaszkodzić „Azzurrim” i nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę. Chyba najgroźniejszą akcję dla gości miał w 43. minucie Kamil Glik, który uderzył mocno, aczkolwiek niecelnie.
Giampiero Ventura szybko zareagował na niekorzystny wynik i zmienił dwóch zawodników. Boisko opuścili Cerci i Gazzi. W drugiej części spotkania turyńczycy jakby się obudzili i zaczęli stwarzać sobie bramkowe sytuacje. Nie pozostali jednakże dłużni „Błękitni”, którzy szybko rozpoczęli ostrzał na bramkę gości.












