Reprezentacja Rosji w ostatnim czasie zawiodła swoich kibiców, remisując bezbramkowo z Armenią. Teraz sympatycy futbolu w największym kraju świata liczą, że to rozczarowanie wynagrodzą im drużyny klubowe. Ciekawie może być w stolicy Kabardo-Bałkarii, gdzie jedna z rewelacji poprzedniego sezonu, Spartak Nalczik, podejmie mistrza kraju, Zenit Sankt Petersburg.

Zdecydowanymi faworytami tego starcia są podopieczni Luciano Spallettiego. Urzędujący mistrzowie kraju z wysokiego c rozpoczęli sezon. Może ich postawa w lidze nie jest tak porywająca, jak przed rokiem, ale na razie wywiązują się ze swoich głównych zadań – wygrywają. Jak na razie w bieżącym roku zaliczyli tylko jedną wpadkę – porażkę 0:3 w Enschede. Tego samego nie można powiedzieć o zawodnikach z Kabrado-Bałkarii. Spartak w nowe rozgrywki wszedł kiepsko. Na inaugurację w bardzo kiepskim stylu pokonał Krylja po karnym w przedostatniej minucie, a w poprzedniej kolejce dał się zwyciężyć beniaminkowi z Krasnodaru. Również pod względem kadrowym petersburżanie swojego najbliższego rywala biją na łeb na szyję. Główną siłę napędową akcji czempionów stanowić będą Portugalczyk Danny oraz najlepszy obecnie strzelec drużyny, Danko Lazović. Jednak sama kadra to nie wszystko. Ważne jest również zbudowanie dobrze rozumiejącej się ferajny, jaką rok temu stanowił Nalczik. Wtedy jednak opiekunem zespołu był Jurij Krasnożan, który obecnie pracuje w Lokomotiwie. Biorąc pod uwagę bezpośrednie starcia, gospodarze niedzielnego starcia nie ma żadnych szans. Z dziesięciu rozegranych w ciągu ostatnich sześciu sezonów spotkań Spartak wygrał zaledwie jedno. Zenit wygrał aż pięć razy i to jego zwycięstwa należy się spodziewać w tym spotkaniu.

Niezbyt trudnym wydaje się również zadanie postawione podczas zbliżającego się weekendu przed Rubinem Kazań. Dwukrotni mistrzowie Rosji zmierzą się na wyjeździe z Anży Machaczkała. Nie podlega żadnym wątpliwościom, że zdecydowanie większe szanse na zgarnięcie pełnej puli punktowej mają podopieczni Kurbana Bierdyjewa. Rozgrywki zaczęli nie najlepiej, bo od odpadnięcia z Ligi Europejskiej. Jednak potem szło im tylko lepiej. W pierwszych dwóch kolejkach Premier Ligi odnieśli zwycięstwa, nie tracąc przy tym bramki. Bilans Anży przedstawia się o wiele gorzej. Remis z Krasnodarem oraz przegrana z Zenitem z nóg nie zwalają. Słabsza dyspozycja klubu z Machaczkały nie przemawia na jej korzyść, biorąc pod uwagę to, jakim składem dysponują dwukrotni mistrzowie kraju. Zespół z Kaukazu stać na niespodziankę, ale w tej formie nie należy jej oczekiwać.











