Za nami 21. kolejka Ekstraklasy. Pełna emocji, kilku ładnych bramek, kontrowersyjnych decyzji sędziów i zachowań piłkarzy. Po opadnięciu emocji po pobiciu Rzeźniczaka przyszedł czas na starcie na linii Arboleda-Smolarek. Oto, co działo się w ostatniej kolejce spotkań polskiej Ekstraklasy.

W minionej kolejce obejrzeliśmy 21 bramek, co daje średnią 2,63 bramek na mecz. Najwięcej emocji było w Warszawie. Najpierw podczas spotkania Polonii Warszawa z Lechem, a następnie podczas meczu Legii z lubińskim Zagłębiem. Patryk Małecki oraz Maciej Mielcarz weszli do „klubu 100” jeśli chodzi o występy w lidze, zaś Śląsk już 14 raz z rzędu nie przegrał swojego spotkania. Ponadto Jagiellonia w końcu wygrała, a Arka kolejny raz nie strzela bramki na wyjeździe.
Bramkowy remis w Bełchatowie

Mecz pomiędzy PGE GKS-em Bełchatów a Górnikiem Zabrze zakończył się remisem 1:1. Wynik został ustalony już po 27 minutach gry, a strzelane bramki były dziełem Żewłakowa i Bonina. Stojące na dobrym poziomie zwłaszcza pierwsze 45 minut pokazało, że obu ekipom zależało na wygranej. Na specjalne wyróżnienie zasłużyli bramkarze obydwu zespołów, gdyż niejednokrotnie popisywali się skutecznymi interwencjami i ratowali swoje drużyny. Sąsiedzi z ligowej tabeli solidarnie podzielili się punktami i w dalszym ciągu zarówno podopieczni Bartoszka, jak i Nawałki liczą się w walce o czołowe lokaty w naszej Ekstraklasie.
Zieliński przechytrzył Bakero

W hicie kolejki warszawska Polonia pokonała aktualnego mistrza Polski, Lecha Poznań. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Artur Sobiech, wykańczając podanie, a może strzał, Bruno. Jednak ten mecz będzie zapamiętany z innego powodu. W drugiej połowie Ebi Smolarek poczęstował Manuela Arboledę prawym sierpowym, za co zasłużenie został wyrzucony z boiska. Po tym wydarzeniu dochodziło do kilku spięć między piłkarzami obu drużyn i do końca spotkania nie dotrwał Rafał Murawski, który również obejrzał czerwony kartonik. Wydarzenie z 62. minuty rozpoczęło dyskusję na temat prowokacji, a po spotkaniu Smolarek przyznał, że Arboleda chciał mu wsadzić palec… tam gdzie nie trzeba.
















