Miniona kolejka w lidze włoskiej przebiegła pod dyktando faworytów, którzy niemal w komplecie wygrali swoje spotkania. Potknięcie zaliczyło tylko Lazio, jednak „Biancocelesti” są w bardzo kiepskiej formie. Poniżej przedstawiamy subiektywną jedenastkę 29. serii gier na Półwyspie Apeniński.
Gianluca Pegolo (AC Siena) – bramkarz jednego z najsłabszych zespołów w lidze w każdym meczu narażony jest na wiele strzałów od zawodników drużyny przeciwnej. Tym razem powstrzymał zawodników Cagliari, nie puszczając żadnego gola. Szkoda tylko, że jego koledzy z ofensywy nie zagrali w podobny sposób.
Mattia De Sciglio (AC Milan) – po raz kolejny młody De Sciglio udowadnia, że zasługuje na grę w podstawowym składzie „Rossonerich”. Dobre przechwyty, świetne ustawienie i włączanie się w akcje ofensywne to jego specjalność. Nic dziwnego, że Prandelli powołał go na zgrupowanie reprezentacji.
Nicolas Burdisso (AS Roma) – czyżby wielki powrót do gry na światowym poziomie? Popadający w przeciętność Argentyńczyk zagrał przeciwko Parmie jak profesor. Młodzież z Rzymu, ale i nie tylko, może się jeszcze dużo nauczyć od doświadczonego obrońcy.
Danilo D’Ambrossio (FC Torino) – do spółki z Kamilem Glikiem stworzyli ścianę nie do przejścia dla zawodników Lazio. Wielkie pochwały dla Danilo przede wszystkim za poświęcenie. Kibice na trybunach na pewno zadawali sobie pytanie, skąd ten chłopak ma tyle siły.
Juan Cuadrado (ACF Fiorentina) – skrzydłowy, jednak równie dobrze radzący sobie na boku obrony. Dysponujący fenomenalnym przeglądem pola i dobrą wrzutką potrafił zrobić duże zagrożenie pod bramką rywala. Posiada niespożyte siły, które procentowały w końcówce meczu.
Alessio Cerci (FC Torino) – zdecydowanie największa gwiazda turyńczyków. Został okrzyknięty, zupełnie zasłużenie, architektem zwycięstwa z Lazio. To właśnie przez byłego gracza „Violi” przechodzi większość ofensywnych akcji piłkarzy ze stolicy Piemontu.
Claudio Marchisio (Juventus Turyn) – jak wiele znaczy dla „Starej Damy” Marchisio, pokazał on sam w meczu z Bologną. „Bianconerim” widocznie nie szło, więc sprawy w swoje ręce wziął wychowanek Juventusu. Na plus działa strzelona bramka.
Alejandro Gomez (Catania Calcio) – po porażce z Juventusem nie ma już śladu. Sycylijczycy znów wygrali, tym razem na własnym obiekcie z zawsze groźnym, choć obecnie bez formy, Udinese. Duża w tym zasługa Gomeza, który strzelił dwie bramki dla gospodarzy.
Edinson Cavani (SSC Napoli) – lider Napoli pokazał, że nie zamierza odpuścić rywalizacji o koronę króla strzelców. Dwoił się i troił, dzięki czemu „Azzurri” wygrali trudny mecz z Atalantą, a Urugwajczyk zdobył dwa gole rzadkiej urody.
Mario Balotelli (AC Milan) – dziś już nikt nie potrafi sobie wyobrazić bez niego składu „Rossonerich”. W Mediolanie czuje się jak ryba w wodzie, strzelając już 7 bramek w 6 meczach Serie A. W minionej kolejce dorzucił dwa trafienia, dzięki czemu Milanu uporał się z Palermo 2:0.










