W minionej kolejce ligi włoskiej nie brakowało emocji, wielu bramek i polskiego akcentu. Fenomenalną postawą w meczu z Milanem Artur Boruc udowodnił, że jest jednym z najlepszych bramkarzy w Serie A. Na czoło tabeli powrócili piłkarze „Starej Damy” po rozgromieniu Palermo.
Artur Boruc (ACF Fiorentina) – wielu się z tym zgodzi, ale również wielu się oburzy. Fenomenalna postawa Boruca w meczu z AC Milan nie ulega wątpliwości. To właśnie Polak uratował punkty „Fiołkom” swoimi interwencjami, broniąc stuprocentowe strzały Pato, Ibrahimovicia i Emanuelsona. Trzeba jednak zaznaczyć, że Federico Marchetti z Lazio również rozegrał kapitalne zawody.

Stephan Lichtsteiner (Juventus Turyn) – właściwie cała jedenastka Juventusu zasłużyła na wyróżnienie podczas meczu z Palermo, ale na prawej stronie defensywy chyba nikt nie zagrał lepiej w miniony weekend. Często udzielający się w akcjach ofensywnych obrońca wykazywał niespożyte siły i walczył do ostatniej minuty, nawet gdy wynik był już ustalony.
Andrea Granqvist (FC Genoa) – mimo iż Genoa grała z beniaminkiem, nie było łatwo. Każdy wie, że klub z Novary jest w tym sezonie specjalistą od urywania punktów najlepszym. Genoa również bardzo długo się z Novarą męczyła, ale w końcu udało się jej wygrać jedną bramką. W obronie dzielił i rządził Granqvist, dzięki któremu goście nie strzelili bramki.
Thiago Silva (AC Milan) – włoskie media po meczu Fiorentiny z Milanem zastanawiały się, co było przyczyną słabej skuteczności zawodników z Florencji. Dziennikarze doszli do wniosku, że to chyba wina Alberto Gilardino, który nieudolnie próbuje atakować bramkę rywala. My jednak myślimy inaczej…
Javier Zanetti (Inter Mediolan) – legenda „Nerazzurrich” nie zwalnia tempa. Wprawdzie Inter męczył się z Cagliari, ale koniec końców wygrał, w czym duża zasługa wiekowego Argentyńczyka. Nie było na niego mocnych na boisku, nie odstawiał nogi, walczył do końca. Dzięki niemu, po raz kolejny, Inter zaczyna gonić czołówkę.
Marco Parolo (AC Cesena) – wybór piłkarza z ostatniej drużyny w tabeli może dziwić, ale tylko tych, którzy nie oglądali spotkania Ceseny z Bologną. Zdobywca jedynej bramki, na wagę trzech punktów, musiał zostać wyróżniony. Parolo cały mecz próbował, aż w końcu udało mu się w 84. minucie. A powinno zdecydowanie wcześniej.












