Wczoraj przedstawialiśmy tych najbardziej harujących, dziś bierzemy się za tych, którzy przede wszystkim mają za zadanie kreować grę. Z pozoru w naszej lidze dość duża bieda. Ale po dłuższym zastanowieniu, jak się okazało, mieliśmy problem ze zmieszczeniem wszystkich. Niestety są ofiary.
5. Ryota Morioka
Taką ofiarą jest Rafał Wolski, który nie znalazł się ostatecznie w najlepszej piątce. Zadecydowały, jakby to powiedział Tomasz Hajto, detale. Przede wszystkim za mało kluczowych spotkań rozegranych przez zawodnika Wisły. Tymczasem Morioka wiosną był dla Śląska niezwykle ważnym ogniwem i zdecydowanie przydał się w fazie dodatkowej. Jeśli Japończyk pozostanie we Wrocławiu, Mariusz Rumak będzie miał klasyczną „dziesiątkę” z prawdziwego zdarzenia.
4. Patryk Lipski

Jedno z wielkich odkryć tego sezonu. Zawodnik, który w poprzednich rozgrywkach rozegrał raptem jedną minutę w ekstraklasie. Jak sam przyznał, spodziewał się, że przeskok z III ligi do ekstraklasy będzie większy. Ale okazało się, że i tutaj piłkarz Ruchu daje sobie radę. Jeśli tylko będzie nad sobą pracował, a ma nad czym, to… Nie, nie będziemy zapeszać. Niech chłopak pracuje i się rozwija.
3. Kamil Vacek

Kolejne niezwykle istotne ogniwo w drużynie z Gliwic. Vacek to taki dreptający pomocnik, który z niczego może stworzyć to „coś”. Wątpimy, by zagościł w Piaście na dłużej, ale w tym sezonie, zwłaszcza jesienią, po prostu wymiernie dorzucił sporo od siebie. Oj, trudno będzie go zastąpić w zespole.
2. Filip Starzyński

Kto wie, być może najlepszy zawodnik całej rundy wiosennej. Nie wiemy, czy z jednej strony się cieszyć, czy płakać, ale po nieudanych wojażach w Belgii Starzyński zdystansował przeciwników o lata świetlne, doskonale wpasowując się do drużyny Piotra Stokowca. I nie zdziwimy się, jeśli zobaczymy go w czerwcu na boiskach we Francji. W kadrze już jest, pora na walkę o skład.
1. Mateusz Cetnarski

Naszym zdaniem najrówniejszy. Doskonale kierujący grą Cracovii. Historia jak z filmu. Pamiętamy, że rok temu po wielu trudnych przeżyciach piłkarza odkurzył Jacek Zieliński. I do tej pory zawodnik pod jego wodzą gra doskonale, nie zawodzi, bierze na siebie ciężar gry. Mateuszowi gratulujemy, bo to naprawdę wielka sztuka powrócić w takim stylu. Świetna technika, zmysł i oczywiście liczby.











