Rzadko spotykanego optymizmu wśród polskich serc nie brakuje. Powodem jest zdziesiątkowana reprezentacja Niemiec oraz forma poszczególnych reprezentantów Polski. Musimy jednak pamiętać, że to nadal mistrz świata, któremu po prostu przegrać nie wypada. Co więcej, mimo wielu kontuzji, do Warszawy przyjedzie kilku aktualnych mistrzów świata.
Całym sercem jestem za naszą drużyną narodową, ale trzeba skończyć pompować ten balon. Niektórzy zapomnieli, z kim przyjdzie nam zagrać. Warto sobie przypomnieć, żeby oglądając sobotnie spotkanie, mocno się nie dziwić.
Patrząc na listę piłkarzy, z których selekcjoner reprezentacji Niemiec Joachim Loew nie będzie mógł skorzystać – wielu defensywę okrzyknęło najsłabszą formacją w ekipie mistrzów świata. Tyle tylko, że gdy rzuci się okiem na nazwiska zawodników, których Loew ma zdrowych i zdolnych do gry, okazuje się, że teoria nie znajduje swojego potwierdzenia w rzeczywistości. Jerome Boateng i Mats Hummels najprawdopodobniej wystąpią od pierwszych minut w meczu na Stadionie Narodowym. Ta sama para środkowych obrońców uczestniczyła w meczu finałowym mundialu w Brazylii. Na lewej obronie zagrać może inny uczestnik mundialu Erik Durm. Najsłabszy punkt defensywy może stanowić Sebastian Rudy z Hoffenheim, który w klubie zazwyczaj występował na pozycji defensywnego pomocnika.
Joachim Loew nie będzie mógł skorzystać z pary Schweinsteiger, Khedira. Najprawdopodobniej zastąpią ich Toni Kroos i Christoph Kramer, czyli zawodnicy, którzy znaleźli się w wyjściowym składzie na finałowy mecz z Argentyną na Maracanie. Jeżeli ktoś dał się nabrać, że Niemcy są w kadrowym kryzysie i bardzo boją się o wynik w meczu z Polską, powinien bardzo szybko zrozumieć swój błąd. Mistrz świata ma to do siebie, że poradzi sobie z każdymi przeciwnościami losu. Za naszą zachodnią granicą wśród mediów panuje spokój. Nikt nawet nie myśli o porażce – media przypominają, że Polska jeszcze nigdy z Niemcami nie wygrała, a dwie październikowe wygrane podopiecznych Loewa otworzą im prostą drogę do ME.
http://i57.tinypic.com/2zthahu.png
Na korzyść Niemców przemawia fakt, że wszyscy grają regularnie w czołowych europejskich klubach. W dodatku od lat funkcjonuje tam pewien schemat, dzięki czemu nawet mimo sporej liczby urazów – gra wiele nie będzie się różniła od poprzednich spotkań. Podobnie jak w meczu z Szkocją – Loew nie ma wielkiego pola manewru jeśli chodzi o napastników. Prawdopodobnie „Die Nationalmanschaft” zagrają z wysuniętym na szpicy Mario Goetze. Nominalny pomocnik wrócił do wysokiej formy w Bayernie Monachium. Niemiecki selekcjoner liczy na jego łatwość w dochodzeniu do sytuacji strzeleckich. Cofniętym napastnikiem lub ofensywnym pomocnikiem ma być klubowy kolega „Złotego Chłopca”, Thomas Mueller.
Polska szczególnie musi uważać na tę parę, ale również na jeden z atutów, czyli prostopadłe piłki. Nasza defensywa nie raz udowodniła, że jest szczelna jak szwajcarski ser. Powiedzieć, że mistrzowie świata przewyższają nas o klasę, to jak nic nie powiedzieć. Niemcy nie będą mieć problemów z pozycjonowaniem rywali, dla nich każdy jest słabszy i zasługujący na ogranie. Już przed meczem goście będą mieć oczywistą przewagę psychologiczną nad Polakami. Mistrzowie świata wygrali 61 meczów na 85 spotkań w eliminacjach mistrzostw Europy!










