W czasie gorączki transferowej piłkarscy kibice największą uwagę zwracają na tych zawodników, którzy za wielomilionowe kwoty zmieniają drużyny. Warto przypomnieć jednak tych piłkarzy, którzy mimo wielu ofert, decydują się na pozostanie w jednym klubie przez całą karierę. O fenomenie tych graczy dyskutowali Tomasz Bejnarowicz, Artiom Dudarev, Łukasz Koszewski i Piotr Stębnowski. Ich rozmowa jest kolejną częścią publicystycznego cyklu „Na trybunie”.
T.B.: Najczęściej o transferze wybitnego piłkarza decydują duże pieniądze. Jednak na niektórych graczach wielkie sumy nie robią wrażenia i wiążą się z macierzystym klubem do zakończenia kariery. Co nimi kieruje?
A.D.: Dzisiaj piłka nożna to sprawnie działający mechanizm. Kiedy młody chłopak idzie do szkółki, klub stwarza warunki jego optymalnego rozwoju, dba o jego dobrobyt i zdrowie. I w przyszłości, kiedy młodzik wyrasta na zawodowego piłkarza i dostaje szansę gry w podstawowej jedenastce, stara się oddać dług, czasem spłaca go przez całą karierę.
Ł.K.: Często gra w wielkim klubie jest dla młodego piłkarza spełnieniem marzeń. Nie tylko tych o tej drużynie, ale też o samej grze w piłkę. Takiemu piłkarzowi zakładanie koszulki danego zespołu sprawia tyle radości, że nie chce zmieniać tej atmosfery, partnerów i kibiców na żadnych innych.
P.S.: Czasem przywiązanie do barw klubowych wynika z przyczyn bardziej, wydawałoby się, prozaicznych. Mam tu na myśli miejsce zamieszkania – piłkarz gra całą karierę w klubie z regionu czy nawet miasta, gdzie mieszka on i jego najbliżsi.
Ł.K.: Czasem kontynuowanie kariery w jednym klubie jest wynikiem wymarzonego transferu. Wielu młodych zawodników śni o występach w Manchesterze United czy Barcelonie. A kiedy już się tam dostaną, ich miłość do drużyny wzrasta, że chętniej wylewają z siebie pot na treningach i podczas meczów, żeby tam zostać i grać dla tych kibiców.
T.B.: Raul Gonzalez jest zawodnikiem Realu Madryt od 1994 roku. Debiutował w zespole „Królewskich”, mając 17 lat. Zagrał w tym klubie już 500 spotkań w Primera Division. I w tej drużynie zakończy swoją przygodę piłkarską. Jednak podobną postawę wobec klubu możemy spotkać także u innych znakomitych graczy?
A.D.: W angielskiej lidze aż się roi od takich piłkarzy i przoduje tu Man U, w składzie, którego grają Ryan Giggs i Paul Scholes. Ale chciałbym zatrzymać się na zawodniku Chelsea, Johnie Terrym. Jeden z najlepszych obrońców świata występuje w barwach „The Blues” od 1998 roku i jest jej wychowankiem. Po finale LM 2008 cały świat zauważył łzy na jego policzku, nie wiem czy jakikolwiek inny piłkarz tak mocno pragnąłby zwycięstwa dla swojej drużyny.
P.S.: Oczywiście jednym z najznamienitszych przykładów jest Paolo Maldini. W Milanie grał jego ojciec, w szkółce trenuje już syn. Mimo wielu lukratywnych ofert, pozostał wierny „Rossonerim”, nieprzerwanie grając na wysokim poziomie. Nie skusiła go nawet wizja „ciepłej posadki” w jednym z klubów ligi amerykańskiej.










