Rok 2008 przeszedł do historii. Podczas jego trwania kibice piłkarscy byli świadkami wielu emocjonujących zdarzeń, meczów i transferów. Co z tego wszystkiego zasługuje na największą uwagę? Podsumowania ubiegłego roku, będącego pierwszym artykułem z cyklu „Na trybunie”, podjęli się Tomasz Bejnarowicz, Robert Fila, Łukasz Koszewski i Piotr Stębnowski.
Ł.K.: W 2008 roku byliśmy świadkami wielu piłkarskich wydarzeń. Które najbardziej powinny zapisać się w naszej pamięci?
T.B.: W minionym roku byliśmy świadkami tryumfu reprezentacji Argentyny na Olimpiadzie. Warto tez zwrócić uwagę na bardzo dobrą postawę Lecha Poznań w Pucharze UEFA.
P.S.: Uważam za warte odnotowania zwycięstwo Hiszpanii na Mistrzostwach Europy. Słynne powiedzenie „gramy pięknie jak nigdy, przegrywamy jak zawsze” tym razem się nie sprawdziło. Hiszpanie tradycyjnie grali pięknie, ale i przełożyli to wreszcie na konkretny sukces. Bo, z całym szacunkiem, ale Argentyna ma już sporo trofeów.

R.F.: No, to może tak. Argentyna i Hiszpania od zawsze miały zdolnych zawodników, tylko w reprezentacji obu krajów było pełno indywidualności, a nie było trenera, który zrobiłby z nich drużynę. Teraz to się zmienia. Co do Lecha, to chciałbym, by włodarze z Poznania nie pozwolili odejść swoim gwiazdom, a tylko się wzmocnili.
T.B.: Franciszek Smuda powinien utrzymać całą kadrę, a wzmocnienia, których już dokonali działacze Kolejorza, sprawdzą się na wiosnę. Tak jak to było w przypadku Semira Stilica.
R.F.: Tylko w większości klubów jest tak, że to prezesi decydują, czy ten odchodzi, a ten zostaje. Na szczęście Lech jest budowany na wzór zachodu i widać współpracę i zrozumienie na linii Smuda-Rutkowski. I tak powinno być w Legii czy Wiśle.
P.S.: Trafny przykład z Wisłą i Legią, bo to głównie te dwa kluby walczą w europejskich pucharach. To one powinny więc dbać o utrzymanie zwycięskiego składu, tym czasem co roku robią istną wyprzedaż gwiazd.
Ł.K.: Przeszliśmy na tematy krajowe, ale ja chciałbym wrócić jeszcze do Euro 2008, bo nie ulega wątpliwości, że był to turniej wyjątkowy. Co jeszcze zapamiętamy z tego turnieju, poza oczywiście zwycięstwem wiecznego faworyta?
T.B.: Oczekiwania przed turniejem były spore, a drużyna Leo Beenhakera zagrała we wszystkich trzech spotkaniach słabo.
P.S.: Pominąłbym same oczekiwania wobec naszych. Najważniejszy jest sam udział w tym turnieju. Na Euro nigdy wcześniej nie graliśmy i to jest wydarzenie, bo przegrać to i tak byśmy przegrali.











