Wielu wybitnych trenerów na swoje wielkie nazwisko pracowało całe życie. Jest obecnie jednak szkoleniowiec, który w rozgrywkach klubowych w ciągu zaledwie dwóch sezonów zdobył niemal wszystko. O osiągnięciach na ławce trenerskiej Josepa Guardioli rozmawiali w cyklu „Na trybunie”: Tomasz Bejnarowicz, Andreas Nicolaides, Łukasz Koszewski oraz Sławomir Kruczek.
T.B.: Josep Guardiola w ciągu niecałych dwóch lat zdobył z FC Barcelona praktycznie wszystko. Zwyciężył w Lidze Mistrzów, zdobył mistrzostwo i Puchar Hiszpanii, również triumfował w niedawno rozegranych klubowych mistrzostwach świata. Skąd wziął się fenomen Guardioli?
A.N.: Uważam, że fenomen talentu trenerskiego Guardioli stanowi małą część sukcesu Barcelony. Główną siłą tego zespołu są przede wszystkim znakomici piłkarze, którzy grają ze sobą od lat, dlatego podczas każdego meczu tworzą fantastyczne widowisko. Szczerze mówiąc, Guardiola przed rozpoczęciem pracy nie miał zbyt wiele doświadczenia i, nie ujmując mu w żaden sposób, uważam, że przy obecnych sukcesach „Barcy” spory udział miało również szczęście, ale jak to mówią – sprzyja ono lepszym.
Ł.K.: Nie zgodziłbym się do końca z tym stwierdzeniem. Postać trenera w drużynie odgrywa bardzo ważną rolę. Gdyby tak nie było, mająca od zawsze znakomitych piłkarzy Brazylia byłaby monopolistą w tytułach mistrza świata. Sukces Guardioli wziął się zapewne z jego niezwykłej umiejętności dotarcia do piłkarzy. Z niektórymi grał przecież w jednej drużynie. Posiada umiejętność wykrzesania ze swoich podopiecznych najlepszego w odpowiednich momentach. Pytanie: na ile starczy mu motywacji do pracy z tym zespołem?
S.K.: Niewątpliwie na fenomen Guardioli złożyło się kilka czynników. Faktycznie Barcelona ma bardzo dobrych piłkarzy, ale przypomnijmy, że Guardiola do Katalonii przyszedł w kryzysowym momencie dla klubu. Dzięki trenerskiej charyzmie, wiedzy i umiejętnościom nie bał się postawić na wychowanków klubu, podjąć kilka odważnych decyzji, jak chociażby sprzedanie dawnych filarów „Dumy Katalonii” – Eto’o, Ronaldinho czy Deco. Postawił na swoim, zawsze działając z wielką pewnością siebie, co przeniosło się na postawę piłkarzy, którym zaufał.
A.N.: Owszem, pozbycie się Ronaldinho, Deco czy Eto’o było z jego strony odważną decyzją. Jednak, poza Kameruńczykiem, czy któryś z tych piłkarzy jest po odejściu z Camp Nou w tak wysokiej formie, jaką prezentował za czasów poprzedniego trenera? Ponadto przypomnijmy, że miejsce Eto’o zajął Zlatan Ibrahimović, gracz wcale nie gorszy, co pokazuje obecny sezon. Zgadzam się z tym, że rola trenera ma spory wpływ na drużynę, lecz, mając tak mocny zespół jak Barcelona, o sukces nie było aż tak trudno. Podobnie było za czasów dawnej Brazylii. To piłkarze są głównymi bohaterami na boisku i to oni grają, a nie trener. Myślę, że dopiero kilka najbliższych lat pokaże nam, czy Guardiola posiada naprawdę wielkie umiejętności i dalej będzie odnosił sukcesy.
S.K.: Owszem, to piłkarze grają, tylko często równie wiele zależy od tego, jak są kierowani, czy mają zaufanie do trenera, jak są motywowani. Zauważmy, że Rijkaard miał do dyspozycji właściwie ten sam skład co Guardiola. Jednak dopiero ten drugi potrafił podjąć kilka odważnych decyzji i odrodzić zespół, który odniósł tyle sukcesów w poprzednim sezonie. Same wielkie nazwiska, bez odpowiedniego pokierowania, stworzenia kolektywu, sukcesów nie osiągną.










