Mistrzostwa świata zbliżają się wielkimi krokami. Kibice już z niecierpliwością oczekują rozpoczęcia turnieju i zastanawiają się, czego spodziewać się na tych mistrzostwach. Postanowiliśmy zapytać o to znanych ludzi ze świata futbolu.
Kto zostanie mistrzem, a kto tzw. czarnym koniem na zbliżających się mistrzostwach świata?
Henryk Kasperczak: Jest tylu faworytów, że każdy ze ścisłej światowej czołówki może zwyciężyć. Zaczynając od zespołów z Ameryki Południowej – Brazylii czy Argentyny. W Europie mamy mocną Hiszpanię. Nie zapominajmy, że może też zaskoczyć Francja, rewelacją może być Anglia, która dawno nie odnosiła sukcesów na mistrzostwach świata. Wszyscy liczą, że niespodziankę może sprawić jakiś afrykański zespół. To są spekulacje, ale tak się wszystko wyrównało, że dziś zdecydowanego faworyta nie ma.

Tomasz Wróbel: Ja bym postawił na to, że mistrzem zostanie Hiszpania, która gra wyjątkowy futbol od dłuższego czasu i moim zdaniem nie ma sobie równych. Mimo tego, że Argentyna nie jest jakimś wielkim faworytem – z racji tego, że ma swoje problemy – to widziałbym ją jako drugą największą siłę. Leo Messi będzie chciał zdobyć swoje mistrzostwo świata, o które tak się wszyscy dopominają i myślę, że poprowadzi drużynę do zwycięstwa. Jeśli chodzi o czarnego konia, to wskazałbym kogoś z Afryki: Wybrzeże Kości Słoniowej albo Ghanę.
Mirosław Szymkowiak: Liczę bardzo na Hiszpanię, Brazylię i Argentynę. Chociaż osobiście bardzo bym chciał, żeby mistrzami świata zostali Hiszpanie. Trudno wskazać czarnego konia, na pewno może to być któryś zespół z Afryki. Chociaż w RPA akurat będzie pogoda mało sprzyjająca zespołom afrykańskim, będzie wtedy zima, więc powinno się grać lepiej zespołom z Europy.
Który z piłkarzy zostanie gwiazdą turnieju w RPA?
Henryk Kasperczak: Mówi się o różnych piłkarzach, zwłaszcza o Messim, ale takiego zawodnika będzie trzeba poszukać w drużynach, które zajdą najwyżej.
Tomasz Wróbel: Leo Messi, ale tylko wtedy, jeżeli drużyna mu bardzo pomoże. W Barcelonie jest niesamowitą indywidualnością, ale ta drużyna jest również bardzo mocna i gra pod niego, a zawsze uważałem, że wygrywa zespół, a nie indywidualności.











