Mistrzostwa świata w piłce nożnej uznawane są za turniej, który pod względem czynników wpływających na wartość ulega tylko igrzyskom olimpijskim. Czempionat ten rozgrywany jest co cztery lata i za każdym razem dostarcza niezapomnianych emocji. Kreuje też bohaterów, którzy przepełnieni patriotyzmem walczą o honor i zwycięstwo.
Abstrahując od patriotyzmu czy świadomości narodowej – mistrzostwa świata i ich atrakcyjność budują łatwość, z jaką nieznani zawodnicy zdobywają status gwiazd. Po każdym takim turnieju, a nawet już w jego trakcie, rynek transferowy rozgrzewa się do czerwoności. Kolejne plotki i doniesienia rozpalają umysły kibiców na myśl, że piłkarz, który powstrzymał faworyzowaną drużynę na mundialu, może znaleźć się w ich klubie. Prezesi i władze klubów pieklą się, że tak smakowity i gorący towar przechodzi im koło nosa. Mistrzostwa kreują gwiazdy. Ci, którzy mieli status dobrych, stają się wybitnymi.
Nasze przewidywania, typowanie, sposób myślenia uwidaczniają, jak bardzo dajemy się wciągnąć w traktowanie jako sensacji każdej wpadki naszych faworytów. Jakie szanse ma Ghana w starciu z Niemcami? Przecież w składzie naszych zachodnich sąsiadów jest kilku półfinalistów elitarnej Ligi Mistrzów, styl gry podopiecznych Loewa podziwiamy od lat. Wszystko wydaje się pewne, a jednak wszystko weryfikuje Fatau Dauda, bramkarz występującego w lidze RPA Orlando Pirates!

Czy przed mistrzostwami słyszał ktoś o Guillermo Ochoi? Bramkarz drużyny z końca francuskiej Ligue 1 nie miał okazji grać z najlepszymi w Lidze Mistrzów czy nawet Lidze Europy. Francuska ekstraklasa nie była w stanie pokazać nowej piłkarskiej gwiazdy. Czy oglądając mecze Ajaccio, uświadomilibyśmy sobie, że Ochoa to bramkarz o niebagatelnych umiejętnościach, dzięki którym przypomina bardziej ośmiornicę niż człowieka? Bohater z Meksyku sam zatrzymał Brazylię, popisał się niesamowitymi interwencjami w każdym swoim meczu na mistrzostwach – dopiero mundial dał mu szansę wypromowania się, zaistnienia. Co najważniejsze, przypadek Ochoi nie jest jedynym na obecnie trwających mistrzostwach.
Mundial pozwala kibicowi dostrzec każdego zawodnika na świecie, który gra w mniejszych lub większych klubach. Ktoś, kto niekoniecznie śledzi ligę francuską czy włoską, podczas mistrzostw ma okazję uświadomić sobie, jak wiele jest nieodkrytych piłkarskich talentów, a piłkarz – o czym wspominałem – ma szansę zaistnienia. Takową dostał „kolumbijski Neymar”, czyli Juan Cuadrado. W swojej karierze wielu sukcesów nie osiągnął. Nie zdobył Pucharu Włoch, w dużej mierze z własnej winy: gdyby w półfinale z Udinese nie zobaczył żółtej kartki eliminującej go z udziału w wielkim finale, to być może Fiorentina sięgnęłaby po trofeum. Świetne statystyki i tak nie oddają całego potencjału Kolumbijczyka. Po pierwsze – pomijały walor estetyczny. Wcześniej jego piękną dla oka grę mogli oglądać głównie najbardziej zagorzali kibice Seria A. Podobnie jak w przypadku Ochoi, o Kolumbijczyka już pytają najlepsze kluby ze Starego Kontynentu.












