Mroziński: Nie dziwię się kibicom


21 marca 2014 Mroziński: Nie dziwię się kibicom

Widzew Łódź znowu nie wygrał i jego sytuacja w tabeli staje się coraz trudniejsza. Bezbramkowy remis z Zagłębiem Lubin to nie jest wynik, na który liczono w Łodzi. By myśleć o utrzymaniu, łodzianie muszą wygrywać. Zdaje sobie z tego sprawę Piotr Mroziński.


Udostępnij na Udostępnij na

Zawodnik Widzewa próbował szukać przyczyn słabej postawy łodzian.

Na pewno stwarzamy sobie bardzo mało sytuacji, ale to, co mamy, musimy wykorzystywać. Ważne jest, że nie straciliśmy dziś bramki, w końcu zagraliśmy na zero z tyłu.

Kibice jasno dali do zrozumienia, że remis na własnym boisku nie był tym, czego oczekują od podopiecznych Artura Skowronka w meczach na własnym stadionie. Jak na to zareagowali piłkarze?

Widzew Łódź zmierza ku pierwszej lidze?
Widzew Łódź zmierza ku pierwszej lidze? (fot. Grzegorz Wypych, www.grzegorzwypych.pl)

Na pewno reakcja kibiców nie była dla nas fajna, ale ja się w sumie nie dziwię, bo zajmujemy ostatnie miejsce w tabeli, na dodatek u siebie nie zwyciężamy, a na wyjeździe wiadomo, jak to wygląda. Zdecydowanie musimy u siebie zdobywać trzy punkty, żeby zapewnić sobie utrzymanie – stwierdził Mroziński.

Przez ostatni kwadrans wydawało się, że łodzianom bardziej zależy na utrzymaniu bezbramkowego remisu niż na zwycięstwie. A przecież bez trzech punktów nie ma co marzyć o pozostaniu w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Każdy punkt jest ważny, dlatego w końcówce zaczęliśmy się bronić, ale liczyliśmy, że uda nam się wyprowadzić jakąś kontrę i coś strzelić.

Najnowsze