Po znakomitym początku sezonu w wykonaniu Widzewa teraz można chyba mówić o małym kryzysie. Łodzianie przegrali ostatnie dwa mecze 1:3 i stracili fotel lidera. Co o grze swoich podopiecznych sądzi trener Radosław Mroczkowski?
„Portowcy” pokonali widzewiaków na stadionie przy al. Piłsudskiego, jak ten pojedynek ocenia szkoleniowiec łodzian? – Cóż można powiedzieć po takim spotkaniu? Graliśmy u siebie, a wcale nie było tego widać. Według mnie ten mecz nam po prostu nie wyszedł. Jak go podsumować? Nie było dobrego sygnału od początku, że będziemy zespołem, który chce ten pojedynek wygrać. Sytuacje co prawda się tworzyły – stałe fragmenty gry, zwłaszcza rzuty rożne – ale nie byliśmy zespołem, który potrafi z tego skorzystać. Na pewno nie taką drużynę chcemy oglądać jak w drugiej połowie, zwłaszcza u siebie.
Wczoraj zadebiutował w pierwszej drużynie Widzewa Adam Banasiak. Na pewno jednak nie o takim występie marzył – z powodu dwóch żółtych kartek musiał przedwcześnie opuścić murawę. Mroczkowski pokusił się o ocenę jego gry. – Debiuty nie wychodzą nam ostatnio, nie tylko Adamowi. Myślę, że popełnił przy bramce błąd w ustawieniu, może za szybka ta ocena. Do tego błędu gra nie wyglądała najgorzej z jego strony, ale na pewno nie ustrzegł się kluczowych błędów, które nas kosztowały trzy punkty, zwłaszcza czerwona kartka. Przy wyniku 1:2 mogliśmy jeszcze coś zrobić, ale ta kartka rozłożyła mecz w końcówce.
Alex Bruno w ostatnich dwóch spotkaniach został szybko zdjęty z murawy. Czym jest to spowodowane? – Alex musi grać, musi wrócić do tego, co było wcześniej. Alex i Kuba Kowalski rywalizują ze sobą, chcemy od nich coś więcej. Myślę, że stać Aleksa na więcej niż połowę meczu, ale chcieliśmy coś zmienić na skrzydle, liczyłem, że ta roszada przyniesie lepsze efekty – tłumaczy trener.










