Podopieczni Radosława Mroczkowskiego znakomicie zainaugurowali sezon 2012/2013 T-Mobile Ekstraklasy – pokonali kolejno Śląsk Wrocław, Ruch Chorzów i PGE GKS Bełchatów. Teraz czas na przerwę, czy nie wybije ona łodzian z rytmu? Trener zapewnia, że przyda się chwila oddechu, bo jest sporo elementów, nad którymi trzeba jeszcze popracować.
Jak oceni Pan spotkanie Widzewa z PGE GKS-em Bełchatów?
Tak jak przewidywaliśmy, był to dla nas trudny mecz. Zarówno jeden, jak i drugi zespół był zdeterminowany, aby osiągnąć maksimum punktów w tym pojedynku. Nie ukrywam, że były dobre momenty, ale przydarzyło się nam dużo słabych rzeczy, szczególnie w drugiej połowie. Byliśmy zespołem za bardzo chaotycznym w niektórych działaniach, stąd dużo stałych fragmentów gry, po których mogliśmy sobie sami zrobić krzywdę.
Nie żałuje Pan, że przychodzi przerwa na reprezentację? Jesteście w dobrym rytmie, wygrywacie mecz za meczem.

Cieszymy się, że jest przerwa, bo będzie można znów popracować nad wieloma elementami. Jak pokazał mecz z PGE GKS-em Bełchatów, jest jeszcze sporo mankamentów. Doszło do nas dwóch nowych zawodników, będziemy starali się wykorzystać maksymalnie tę przerwę po to, żeby jeszcze lepiej scementować zespół, zgrać i ustawić.
Wydaje się, że pierwszy raz w tym sezonie zmiany dokonane w drugiej połowie osłabiły drużynę.
Na pewno zrobimy analizę. Wiem i czułem to po kilku minutach, że zmiany nam nie pomogły za bardzo. Ci zawodnicy, którzy dostali trzeci raz taką szansę, wchodzą do rywalizacji, muszą sobie zdawać sprawę, że za plecami są kolejni młodzi i też będą taką szansę chcieli dostać. Na pewno zgodzę się z opinią, że roszady te przyniosły za mało dobrego dla zespołu.
Adrian Pietrowski chyba za mało walczył o piłkę, było widać, jak żywiołowo Pan reagował.
Zawsze chcę w jakiś sposób pomóc młodym zawodnikom: krzyknąć, zmobilizować, podpowiedzieć, żeby nie popełnili zbyt dużo błędów. Może trzeba poczekać, żeby lepiej to wyglądało na boisku. Dla Adriana jest to spory skok jakościowy, dlatego musimy spokojnie pracować, tłumaczyć, rozmawiać z zawodnikiem, a osiągniemy swoje. Potrzeba tylko trochę cierpliwości.
Dlaczego nie było w kadrze meczowej nowych zawodników: obrońcy Dorde Dikanovicia i napastnika Aleksandra Lebiediewa? Udało się załatwić już wszystkie formalności?
Nowi zawodnicy trenowali, byli rano na zajęciach. Nie mieliśmy takiej potrzeby, żeby już włączyć ich do osiemnastki. Chcę, żeby porywalizowali z tą grupą, która jest, i wtedy zobaczymy, nie ma nic za darmo. Dobrze, że są potwierdzeni do gry, mamy większe pole manewru, ale muszą na treningach i zajęciach udowodnić swoją formę.











