Widzew Łódź przełamał passę trzech remisów i wczoraj po raz pierwszy w sezonie 2011/2012 zdobył trzy punkty. Było to zarazem pierwsze zwycięstwo Radosława Mroczkowskiego w zmaganiach ekstraklasy. Po meczu szkoleniowiec tryskał optymizmem.

Po raz pierwszy w tym sezonie Widzew zainkasował komplet punktów.
Bardzo się cieszymy z tego przełamania, bo to był nasz główny cel, widać, że od początku bardzo chcieliśmy. Ta sytuacja z rzutem karnym, to się zdarza, nie trafiliśmy, ale wierzyłem, że będą kolejne dobre zagrania i coś z tego będziemy potrafili w końcu strzelić. Widoczna była chęć przełamania passy remisów i stąd ta nerwowość, może niedokładność. W końcówce straciliśmy już troszeczkę kontrolę nad meczem i bałem się, że tej koncentracji nam zabraknie. Pozwoliłem sobie mocniej zaangażować się przy linii, co było widać. Myślę, że to też pomogło. Gratuluję chłopakom, bo wykonali dzisiaj kawał dobrej roboty. Wiemy, z kim graliśmy, wiemy, jak cenne są te punkty.
Niezwykle zdenerwowany, ale także zadowolony po tym spotkaniu. Trzy remisy i nareszcie pierwsze zwycięstwo w ekstraklasie.
Widać było, że grałem przy linii, bo trochę nam już brakowało zmiany w końcówce, a chociaż tyle mogłem jeszcze zrobić. Wiadomo, że koncentracja zawsze troszeczkę siada przy zmęczeniu, ale dzisiaj był trzeźwy umysł. Od początku to się nie układało, ale zespół podnosił się później z minuty na minutę. Myślę, że to był bardzo dobry i solidny mecz w wykonaniu chłopaków.
W 12. minucie karnego nie wykorzystał Łukasz Broź, co Pan wtedy pomyślał?
Pomyślałem, że jeszcze będziemy mieć sytuacje, że jeszcze to się ułoży. Był dobry początek. Spokojnie czekaliśmy dalej na kolejne sytuacje – bo były po rzucie karnym. Wiadomo, że to deprymuje, ale fajnie, że Łukasz jest na tyle doświadczonym zawodnikiem, że to zostawił w szatni i potrafił dalej trzeźwo myśleć na boisku, to jest cenne.
Czy jeśli będzie kolejny rzut karny dla Widzewa, to nadal będzie strzelał Łukasz Broź?
To na pewno pokażą zajęcia, bo po to pracujemy. Mówiłem Łukaszowi, że nie tacy piłkarze nie trafiają, dziś na koniec odprawy mieliśmy okazję dotknąć tego tematu. Było takie przesłanie i może się Łukasz za bardzo zapatrzył na te złe momenty, a zabrakło tych dobrych. Na pewno Łukasz potrafi wykonywać „jedenastki” i jeszcze niejednokrotnie to udowodni.
Końcówka dla Polonii, atakowała, Widzew się bronił, próbował kontrataków.











